Oznacza to, że placówka nie może brać udziału w wymianie zwierząt z innymi zatwierdzonymi jednostkami. Według radnego PiS Michała Grzesia, który wcześniej ostrzegał przed takim scenariuszem, problemem jest dyrektorka ZOO Ewa Zgrabczyńska. Jak mówi radny - "powinna ona być szefem schroniska dla zwierząt, a nie ZOO".
Powiatowy lekarz weterynarii zarzuca kierownictwu ogrodu, że przyjmują zwierzęta niewiadomego pochodzenia i kwarantanna, która się tam potem odbywa, nie spełnia norm europejskich i w związku z tym trudno się potem wymieniać zwierzętami z innymi ogrodami, bo nie chcą one brać zwierząt, które są zagrożone jakimiś chorobami.
Według radnego Grzesia, nie czekając na rozstrzygnięcie sporu administracyjnego dyrekcji ZOO z powiatowym lekarzem weterynarii, władze Poznania powinny zwrócić się do Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów "EAZA" o zweryfikowanie poznańskiego ZOO i potwierdzenie jego statusu.
Jak powiedziała Polskiemu Radiu Poznań rzeczniczka poznańskiego ZOO, Małgorzata Chodyła, żadne pismo lekarza weterynarii w tej sprawie jeszcze do ogrodu nie wpłynęło. "Oczywiście, jeżeli je otrzymamy i się z nim zapoznamy, będziemy mogli udzielić komentarza" - powiedziała nam Małgorzata Chodyła.