NA ANTENIE: STAY ON THESE ROADS/A-HA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Praca w Poznaniu, dom w Murowanej?

Publikacja: 21.12.2012 g.12:02  Aktualizacja: 21.12.2012 g.12:29
Poznań
Poznań jest piątym pod względem liczby mieszkańców miastem w Polsce. I jednocześnie tym miastem, z którego coraz więcej osób chce wyjechać. Niekoniecznie daleko. Domek w sąsiedniej gminie wystarczy. Bo przecież praca i tak pozostaje w Poznaniu. Kto się na taki krok decyduje? Dlaczego miasto traci na wyprowadzkach i co robi, żeby im przeciwdziałać?
panorama poznan zamek uam wieniawskiego - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    Poznań jest piątym pod względem liczby ludności miastem w Polsce. W stolicy Wielkopolski mieszka ponad 553 tys. osób - to około 40 tysięcy mniej niż na początku lat 90-tych. Proces zmniejszającej się populacji postępuje. Kiepskie statystyki wynikają m.in. z niżu demograficznego, ale w przypadku dużych miast, takich jak Poznań, przyczyn spadku liczby mieszkańców trzeba też szukać w migracjach ludności.

    Coraz więcej ludzi decyduje się na wyprowadzkę do podpoznańskich miejscowości. Niekoniecznie daleko, chodzi o to, żeby dojazd do miasta nie trwał za długo. Po przecież z tego, co oferuje miasto, "emigranci" chcą jednak korzystać. Wiceprezydent Poznania Tomasz Kayser przyznaje, że Poznań obserwuje zjawisko masowych wyprowadzek, bo to jest poważny problem dla miasta. Uciekają młode, aktywne, dobrze zarabiające i rozwojowe rodziny. Co znajdują za granicą dużego miasta? Czy życie w dużym mieście nie ma już uroku? Może jest niemodne?

    Tomasz Łęcki, burmistrz Murowanej Gośliny uważa, że Poznań i podpoznańskie miejscowości wzajemnie się uzupełniają. Miejscowości takie jak właśnie Murowana Goślina, Mosina, Dopiewo czy Komorniki oferują "spokojne życie" mieszkańcom. Z kolei Poznań to ważne urzędy, kina i teatry, lekarze i szpitale, a przede wszystkim miejsce pracy. Murowana Goślina największy przyrost liczby mieszkańców odnotowała w latach 90-tych, za sprawą powstania osiedla Zielone Wzgórza. Ale nowych mieszkań wciąż tam przybywa i przybywa też mieszkańców wyprowadzających się z Poznania.

    Czy proces masowych wyprowadzek z miasta da się zatrzymać? Kto dziś chce mieszkać w dużym mieście, a kto za miastem? Czy życie w małych miejscowościach z koniecznością codziennych dojazdów do Poznania to rzeczywiście same plusy? Co muszą zrobić władze Poznania, żeby zatrzymać swoich mieszkańców?

    Skąd się biorą decyzje o wyprowadzkach - przede wszystkim ludzi młodych? - Poznań nie ma zrównoważonej propozycji dla mieszkańców - tłumaczy to zjawisko Anna Wachowska-Kucharska ze Stowarzyszenia My Poznaniacy. Dobrą ofertę znajdują za to w podpoznańskich gminach. "One biją Poznań na głowę" - uważa Wachowska-Kucharska. Czy rzeczywiście podpoznańskie gminy oferują wszystko i dobrej jakości, skoro tyle osób dowozi swoje dzieci do szkół i przedszkoli w Poznaniu?

    Najważniejszą motywacją do osiedlenia się w jakimś miejscu jest własne mieszkanie. Najlepiej nowe i niezbyt drogie. Pod tym względem Poznań, w porównaniu z okolicznymi miejscowościami, wypada blado. Mieszkania są drogie, niewielkie i powstają w niezbyt atrakcyjnych miejscach. M.in. na Naramowicach, które, chociaż położone w Poznaniu, są jakby odcięte od miasta, bo nie można tam dojechać tramwajem, a autobusy i samochody tkwią w olbrzymich korkach.

    Mieszkanie w zieleni, spokoju ale blisko miasta. Dla wielu to motywacja, żeby "wiać" z Poznania. Ale w Poznaniu da się podobno takie miejsca tez znaleźć. Wiele osób opuszcza Stare Miasto i wielkie blokowiska, ale są osiedla, na których mieszkańcy czują się dobrze. To m.in. Sołacz i Winogrady. Ludzie bardzo chętnie zamieszkaliby w sąsiedztwie największego w Poznaniu parku - Cytadeli. O uroki tych miejsc zapytaliśmy Halinę Owsianną, radną osiedla Starego Winogardy.

    Poznań stoi przed poważnymi decyzjami - z jednej strony stworzyć dla młodych ludzi przyjazne miasto do życia a z drugiej - tworzyć ofertę dla tych, którzy z Poznania chcą korzystać, chociaż już nie mieszkają. Tomasz Kayser nie ukrywa, że "uciekanie" mieszkańców z Poznania to jest i będzie kłopot dla miasta.

    Na czym powinny skupić się władze Poznania w najbliższych latach, żeby aktywne, młode rodziny chciały pozostać w mieście? I czy jest możliwe by skłonić do powrotu byłych mieszkańców naszego miasta? Czy władze Poznania potrafią zmieniać Poznań w przyjazne miasto? Czy zauważają trendy zachodzące w aglomeracjach Europy Zachodniej? Czy wiedzą, że w Warszawie najlepiej sprzedają się mieszkania i biura położone przy linii metra, która jeszcze nie istnieje?

    Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 10
    kibic 01.01.2013 godz. 20:31
    psychiatria zabija
    myśl 30.12.2012 godz. 19:22
    paw

    Myślę podobnie jak Pani i Pan :)
    nie musieli by dawać zarabiać ...
    marże hmm - Wiemy to nie zawsze Marże ... :)
    Tawari ...
    paw 25.12.2012 godz. 03:07
    Co do kosztów Malgorzato.
    Metr mieszkania w Poznaniu to 6000zł, m2 domu wybudujesz za 2000-2500 zł , rachunek jest prosty.
    Gdyby w Polsce istniał system budownictwa wielorodzinnego na zasadzie "małych spółdzielni
    " budujących jeden budynek dla kilku rodzin to wtedy kupujący mieszkania nie musieliby dawać zarabiać developerom na olbrzymich marżach.
    paw 25.12.2012 godz. 03:01
    Błędem Poznania jest zawłaszczenie terenów mogących służyć budownictwu indywidualnemu przez developerów.
    Wyobraźmy sobie że tereny po PGR przy Karpiej byłyby przeznaczone pod zabudowę szeregową (jak Świerczewo) czy indywidualną - wtedy szukający spokoju, wygody, bezproblemowego miejsca do zaparkowania posiadanych aut mieli by alternatywę...
    W sytuacji gdy Poznań tego nie zapewnia.Mieszkańcy muszą uciekać.
    Przedmówcy wiele bzdur napisali: wyprowadzka nie musi równać się spędzaniu życia w samochodzie, problemami nauki dzieci itp itd wystarczy w wybrać miejscowości położone blisko Poznania o charakterze miejskim - posiadające podstawową infrastrukturę np: Puszczykowo, Mosina, Czerwonak, Murowana Goślina.
    Popatrzmy na pierwszą parę Puszczykowo-Mosina. Edukacja od przedszkola przez SP, poprzez gimnazjum do LO na miejscu, opieka lekarska analogicznie (szpital,dyżurne karetki w Ludwikowie), podstawowy handel na miejscu do hipermarketu (Komorniki) 15 minut drogi czyli tyle co do niego z Poznania.
    Do tego w miarę rozwinięty transport publiczny: kolej i bus - gdzie bolec może jedynie ciągłe niefunkcjonowanie kolei aglomeracyjnej i patologiczna taryfa ZTMu.
    Czasami Poznaniak z jednej dzielnicy do drugiej spędza tyle samo czasu w aucie do dojezdzający spod Poznania.
    mieszkaniec centrum 21.12.2012 godz. 18:34
    Głównym powodem wyprowadzki poza Poznań jest szukanie spokoju i ciszy. Jeśli w centrum miasta samochody będą jeździły nadal wszędzie i ze zbyt dużą prędkością, generując niebezpieczeństwo dla pieszych oraz hałas dla mieszkańców, to przy zwiększającym się rokrocznie natężeniu ruchu, mało kto będzie chciał osiedlić się tu na stałe, a na wyprowadzkę poza miasto będzie decydowała się coraz większa ilość osób.
    wojtek 21.12.2012 godz. 13:16
    dodam jeszcze, że zanim zdecydujecie się na wyprowadzke z miasta, powinniście najpierw myśleć o zmianie trybu życia - pogodzić się z tym, że np dzieci będą chodziły do szkoły wiejskiej, pożegnać się z pracą w mieście (aby nie tracić życia w korkach) - uniezależnić się po prostu od organizmu miejskiego - i dopiero wtedy spokojnie szukać miejsca do życia - kierując się krajobrazami, przyrodą, czy klimatem miejsca, a nie kierując się logistyką i transportem.
    wojtek 21.12.2012 godz. 13:11
    zmienia się model funkcjonowania.

    rewolucja przemysłowa sprawiała, że do miast pchali się ludzie z mniejszych miasteczek i wsi... za pracą, pieniędzmi i oznakami dobrobytu...

    obecnie jest tyle możliwości uzyskiwania dochodów (każdy może mieć małą firmę, normalnością jest praca zdalna), że miejsce zamieszkania nie ma już związku z pracą.

    dla moich dochodów jest obojętne, czy mieszkam w Poznaniu, Kościanie, czy na wsi gdzieś na Bałkanach... jest to natomiast istotna różnica, jeśli spojrzy się na strukturę wydatków, na ofertę kulturalną, czy po prostu na bliskośc przyjaciół...
    Michał 21.12.2012 godz. 12:54
    Problemw tym że Poznań cały czas jechał na opini jakie to wspaniałe miasto , później bardziej skupił się na rywalizacji z Wrocławiem że zapomniał o mieszkańcach coraz bardziej im utrudniając życie iteraz nagle zdziwienie żeluedzie się stąd wynoszą.
    Hania 21.12.2012 godz. 12:52
    Wyprowadzając się poza Poznań trzeba mieć 2 samochody, bo jedna osoba z rodziny wywożąca dzieci do Poznania i siebie do pracy przenosi życie z sobą. Zdaża się, że z tego powodu rodziny rozpadają się. Jeśli dzieci do gimnazjum jeżdżą do Poznania, to żadne dziecko nie wróci między popołudniowymi zajęciami do domu. I co wtedy...Co wychowywaniem? Mało tego, że dostęp do kultury i rozrywki jest niezmiernie ograniczony. W starszym wieku daleko lekarz, to problem przeogromny. Jak ktoś lubi, ceni bardziej pieniadze...
    Małgorzata 21.12.2012 godz. 12:49
    Czy ktoś przeliczył o ile wzrastają miesięczne wydatki rodziny, która wybudowała się za Poznaniem i codziennie dowozi do Poznania dzieci do szkoły, małżonkowie do pracy w Poznaniu? A jak przeliczyć czas stracony na dojazdy i na zebranie całej rodziny, która jedzie jednym samochodem? Nie zawsze uda się uniknąć jeżdżenia po całym mieście bo teraz pracy nie można zmieniać tylko ze względu na niekorzystny dojazd. Oczywiście można mieć pieniądze na 2-3 samochody w rodzinie, na raty za budowę ale jeśli ktoś nie ma? Chyba jednak w mieście jest taniej. Wyprowadzić się? Tak ale dla bogatszych.