NA ANTENIE: Muzokwasy
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Prawdziwe święta? Jak je przeżyć?

Publikacja: 24.12.2012 g.12:20  Aktualizacja: 24.12.2012 g.23:34
Poznań
Każdego roku przed świętami ogarnia nas przedświąteczna gorączka. Ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, czym tak naprawdę są święta? Czy poza prezentami, jedzeniem, spotkaniami z rodziną - święta są dla nas czymś więcej? Piękna jest na przykład tradycja zostawiania pustego nakrycia na stole wigilijnym. Czy stawiają Państwo dodatkowe nakrycie przy swoim stole?
Wigilia w Barce - 2011 - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    Czy zostawiają Państwo wolne miejsca z dodatkową zastawą stole? Czy zaprosiliby Państwo do wspólnej wieczerzy kogoś, kto zapuka w ten wieczór, dzisiejszy wieczór, bo to właśnie dziś Wigilia Świąt Bożego Narodzenia? Ciekawi jesteśmy jakby to było... Jak byśmy zareagowali... A może ktoś sprawdził się już w takiej sytuacji? Czy pomoglibyśmy? Czy pomagamy innym? Czy i jak umiemy pomagać?

    Jak przeżywacie Państwo święta? Współczesny świat ogranicza znaczenie świąt Bożego Narodzenia. O przygotowaniu do Świąt, czyli o Adwencie, nie mówi się chyba prawie wcale... O ich znaczeniu, o sensie Świąt Bożego Narodzenia nie mówią chyba prawdy wszechobecne przedświąteczne reklamy.

    Dziś Wigilia Świąt Bożego Narodzenia: oczekiwanie na narodziny Zbawiciela - oczekiwanie zakończone uroczystą pasterką. No ale jutro będzie pierwsze święto, pojutrze drugie. Jakie jest znaczenie duchowe tych dni? Istotą Świąt Bożego Narodzenia - są, a w zasadzie powinny być głębokie przeżycia duchowe. Istotą religijnych świąt nie powinna być pogoń za zakupami. Staranne przygotowywanie potraw wigilijnych, spotkaniami z rodziną - są bardzo ważne - ale gdzie jest początek, źródło tych Świąt?

    Na targach odbędzie się dzisiaj kolejna "Wigilia dla ubogich i samotnych" organizowana przez Caritas archidiecezji poznańskiej w hali Międzynarodowych Targów Poznańskich. Jakie ma znaczenie to spotkanie, w którym bierze udział 2 tys. osób? Komu jest potrzebne? Dlaczego się odbywa?

    Święta Bożego Narodzenia to dobry czas, żeby pomagać. To dobry czas, żeby zrozumieć ile dla nas samych może oznaczać to, że pomagamy innym.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 5
    Rychu 27.12.2012 godz. 10:25
    Kolędy były, ale z nowymi tekstami Kazika Cynika i mojemu 8mioletniemu synkowi bardzo do gustu przypadły.
    Rodziny w dosłownym słowa znaczeniu, nie mam. Mamusia dała mi synka na dwa dni.
    igo. 26.12.2012 godz. 23:30
    No cóż Rychu! Rzeczywiście jestem pod wrażeniem. Prawie się zgadza. Spędziłeś te piękne święta z najbliższą rodziną. Był wypad w teren na rowerach, był wspólnie rozpalany ogień, był wspólny wieczorem śpiew z użyciem kultowego instrumentu, były wreszcie autentyczne kolędy no i jak najbardziej katolicka pasterka z Watykanu.
    Rychu 26.12.2012 godz. 17:54
    Fakt. Były intensywne i dość pracowite. Wczoraj pojechałem z synkiem na rowerach do firmy i on palił w piecu,
    a ja przeszlifowałem i pomalowałem, nieużywaną od 15-tu chyba lat, gitarę rosyjską. Z regulowanym gryfem. Zrobiłem pełen Lifting i w domu założyłem struny. Po nastrojeniu, do chyba 23-ciej grałem i uczyłem syna, jaka to jest frajda z umiejętności grania na gitarze i śpiewania zarazem. Dziś do 16-tej to samo.
    Spodobało mu się i może załapie bakcyla.
    Ale zszokuję Cię tym, co robiłem w ten 'świenty" wieczór.
    Otóż wredne Niemce, w swoich programach TV, puściły trzy znakomite programy muzyczne w tym jeden, na HR przewspaniałe "30 schoenste Weinachtslieder" czyli przegląd najpiękniejszych 30tu bożonarodzeniowych utworów na przestrzeni ostatnich 50 chyba lat. Prawdziwa uczta dla oczu i uszu..Jeśli nie oglądałeś to żałuj.
    Nasza polska i katolicka TV puszczala durnowate filmy niestety.
    Wygrała oczywiście ,Heilige Nacht".

    Ale najlepsze było potem. Usiądź i weź głęboki wdech.
    Otóż ja m.in. Żyd, komuch, bimbrochlej, syn esesmanna, Volksdeutsch, prowokator, mąciciel i morderca Polaków (to moje przydomki z tego Forum, serwowane przez przedstawicieli Religii Miłości), do 1.30 chyba siedziałem i na BR (Bayerische Rundfunk) oglądałem transmisję z..................................No? no?. no?
    z mszy w Watykanie!!!! Po niemiecku oczywiście. Po tych moich porównaniach ceremoniałów religijnych
    (w temacie "13 grudnia itd....") postanowiłem spróbować zrozumieć, O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI.. Zwłaszcza w religii, do któej jako niemowlę, po polaniu mojej czaszki wodą, zostałem przydzielony. Wypite prawie dwa litry wina domowej roboty trochę to zrozumienie jakby utrudniały (a może właśnie ułatwiały),
    ale starałem się.
    Ogrom świątyni, niewyobrażalny przepych i ogromna ilość złota w różnych postaciach (zdobienia, kielichy i inne) rzeczywiscie powalały. Choć niekoniecznie na kolana.
    Ale najbardziej zadziwiło mnie jedno.
    Gdy n.p.w naszym Ukochanym Kraju odbywa się naprawa dziury w jezdni, to zjeżdża się spora ekia, ale najczęściej pracuje jeden. Stojący w hierarchii najniżej.
    Tu w Watykanie było odwrotnie. Szef instytucji harował i widać było jego potworne zmęczenie (wredna kamera pokazywała zmęczony , uciekajacy na boki i szukajacy ratunku wzrok), zaś jego podwładni (podobno) siedzieli wygodnie rozparci (w ogromnym kręgu), nadęci, robiąc mądre i naboźne miny i obserwując (takie odnioslem wrażenie), czy ich szef to wytrzyma i nie walnie jakiegoś boba..

    Co Ty na to, bo ja muszę przyznać, że puszczanie dymów i dzwonki, w wykonaniu czarowników z plemienia Mtutu abibi ma pupu, mają w sobie dużo więcej radości i życia.
    igo. 25.12.2012 godz. 23:50
    Wychodzi jednak na to Rychu, że Święta Bożego Narodzenia (przeciwnie do własnych deklaracji w tym temacie) przeżywasz bardzo intensywnie. Tyle tylko że przeżywasz je odwrotnie niż wszyscy, te Święta Ciebie nie cieszą. Wręcz przeciwnie. Mam więc dużą wątpliwość czy można to nazwać szczęściem.
    Rychu 24.12.2012 godz. 16:29
    Redakcja pyta: Jak przeżywacie Państwo święta. Ja to chyba jestem szczęściarz.
    Wogóle ich nie przeżywam, bo ich nie uznaję.
    Mam więc święty spokój z tym całym przed- jak i świątecznym szaleństwrem.

    Zaś Caritas urządza biedakom kolacje z uzbieranych przez wolontariuszy darów, a potem chwali się, ile to on ludziom biednym daje. Żenada.
    Do kupienia tylko przez otumanione owce.
    Chyba będę musiał włączyc jakieś płyty, bo na Merkurym drąsię właśnie jakieś dzieciaki, na rójce zaś bredzą o żarciu. Cięzko jest od tego uciec.