Prezydent chce w ten sposób zmusić władze sąsiednich gmin do inwestycji w lokalny transport publiczny. Jak mówi - nie ma nic przeciwko temu, by mieszkańcy powiatu przyjeżdżali do Poznania, ale chciałby, by wybierali oni autobus lub kolej. We wcześniejszych wypowiedziach prezydent Jaśkowiak wspominał nawet o symulowaniu remontów na drogach dojazdowych do Poznania. - Będziemy stosować te narzędzia, które są w naszej mocy, żeby ograniczyć dostęp do miasta - mówi Jaśkowiak.
Takie propozycje oburzają wielu mieszkańców okolicznych gmin. Wśród nich radnego powiatu Filipa Żelaznego z PiS-u. Jego zdaniem, to drobne złośliwości mające utrudnić życie mieszkańcom podpoznańskich gmin. - Twórzmy coś przez budowanie, a nie utrudnianie. To nie jest droga we właściwym kierunku - mówi Żelazny.
Prezydent Poznania twierdzi, że każdego dnia do miasta wjeżdża 91 tysięcy samochodów i jego zdaniem jest to problem, który trzeba jakoś rozwiązać.