Oskarżonego nie było, ale proces kontynuowano. Sąd uznał nieobecność Tomczaka za nieusprawiedliwioną. Na kwadrans przed rozpoczęciem rozprawy były europoseł przysłał do sądu prośbę o usprawiedliwienie nieobecności i odroczenie rozprawy z uwagi na konieczność wykonywania obowiązków lekarza podstawowej opieki zdrowotnej w Ostrzeszowie i brak możliwości ustanowienia zastępstwa.
Sąd jednak uznał, że Witold Tomczak na wcześniejszej rozprawie przyjął wyznaczony termin rozprawy do wiadomości i nie sygnalizował żadnych przeszkód. Pod nieobecność oskarżonego sąd przesłuchał policjantów, którzy zatrzymywali Tomczaka do kontroli drogowej 11 lat temu. Jeden z nich zeznał, że słowa, których Tomczak użył wobec kolegi, były obelżywe. Oskarżony miał głośno i wyraźnie nazwać policjanta: palantem. Kolejna rozprawa w czerwcu.