Placówka doszła do takiego wniosku po przeprowadzeniu wewnętrznego postępowania. "Między godziną 7.40 a 8.20 w izbie przyjęć zjawiła się osoba, która poinformowała o dolegliwościach dziecka, przyszła bez niego i to mamy zarejestrowane w nagraniu video i głosowym, wszystkie materiały są w rękach prokuratury" - wyjaśnia dyrektor szpitala Jacek Profaska.
Prokuratura przejrzała nagrania z kamer i zobaczyła więcej. "Z zabezpieczonego przez nas monitoringu oraz z treści zeznań matki i ojca dziecka oraz rejestratorki wiemy, że oboje rodzice byli w szpitalu, a ojciec siedział z dzieckiem na kolanach przy rejestracji" - powiedziała nam rzecznik Prokuratury Okręgowej Magdalena Mazur-Prus. W szpitalu matka usłyszała, że powinna z dzieckiem zgłosić się do lekarza rodzinnego. Ten faktycznie zbadał chłopca, zapisał leki i wypisał do domu. Stan dziecka się jednak pogarszał. Rodzice wezwali pogotowie. Ratownicy próbowali reanimować dziecko, ale bez powodzenia. Przeprowadzona sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną śmierci chłopca. Potrzebne są dokładniejsze badania. Prokuratura sprawdza, czy doszło do narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia.