Doniesienie do prokuratury złożył w listopadzie 2012 roku pełnomocnik w śledztwie smoleńskim rodzin kilkunastu ofiar mec. Piotr Pszczółkowski. Na wiadomość o umorzeniu śledztwa zapowiedział, że zaskarży decyzję prokuratury do sądu. Składając zawiadomienie Pszczółkowski argumentował, że wojskowi prokuratorzy, biorący udział w czynnościach po katastrofie smoleńskiej na terenie Federacji Rosyjskiej, mieli nie dopełnić obowiązków. Nie wnioskowali bowiem o udział i nie brali udziału w sekcjach zwłok, a także nie przeprowadzili tych sekcji także po przetransportowaniu ciał ofiar do Polski.
Zdaniem mecenasa, prokurator ma kodeksowy obowiązek dokonania oględzin zwłok i uczestnictwa przy otwarciu trumien, jeżeli zachodzi podejrzenie przestępczego spowodowania śmierci. Prokuratura jednak uznała, że do przestępstwa nie doszło stąd umorzenie śledztwa. Sprawą teraz najprawdopodobniej zajmie się sąd.
Decyzja poznańskich prokuratorów wojskowych oburzyła polityków Prawa i Sprawiedliwości. - To postanowienie wpisuje się w ciąg zdarzeń świadczących o tym, że polskie służby państwowe mają zachować całkowitą bierność w sprawie smoleńskiej - komentuje poseł PiS z Poznania Tadeusz Dziuba.
Rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu ppłk Sławomir Schewe przypomina, że sekcje zwłok wykonano już po przybyciu polskich śledczych do Moskwy.
(IAR+Radio Merkury)