Kobieta twierdzi, że wskutek błędu sądu, została wykreślona z księgi wieczystej. Jej sprawa ciągnie się już 20 lat. Jadwiga Brygier o planowanej głodówce już wcześniej uprzedziła sąd. Rano przyszła do budynku z zawieszoną na szyi kartonową tabliczką, na której napisała "protest głodowy". - Odebrano mi moją własność. W 1993 uzyskałam spadek po moich rodzicach i została wpisana do księgi wieczystej - mówi.
Pięć lat później została z tej księgi wykreślona. Jak twierdzi wskutek błędu sądu, bo pomylono numery ksiąg. Domaga się wznowienia postępowania.
Kobietę w sądzie wspiera syn i znajoma. Z protestującą rozmawiała sądowa psycholog, ale nie dało to efektu. Kobieta chce protestować do skutku. Rzecznik sądu sędzia Jarema Sawiński zna sprawę pani Brygier. Jak mówi, nic już nie można zrobić. - Wszelkie możliwe terminy w sprawie Pani Brygier już minęły - tłumaczy.
Rzecznik podkreśla też, że nie może komentować wyroków, które w sprawie pani Brygier zapadły.