Związki zawodowe działające w pogotowiu są w sporze zbiorowym z pracodawcą. Domagają się wyższych płac. - Występujemy też w obronie dwóch pracowników, którzy zostali wytypowani do zwolnienia - mówią organizatorzy protestu Jerzy Robert i Sławomir Biskupski. Ich zdaniem to forma zastraszenia związków.
Szefowej pogotowia nie było dziś w pracy. Stacja podlega Urzędowi Marszałkowskiemu. Leszek Sobieski, dyrektor Departamentu Zdrowia mówi, że został poinformowany przez dyrektor pogotowia o przyczynach planowanego zwolnienia dwóch osób. Pogotowie ma w tej chwili wynik finansowy dodatni, ale na niewielkim plusie. To uniemożliwia spełnienie żądań związkowców, bo - jak mówi dyrektor Sobieski - mogłoby dojść do przymusowej komercjalizacji, a tego samorząd województwa nie chce.
Urząd Marszałkowski planuje przekształcić pogotowie w spółkę, ale jeszcze nie zapadły żadne decyzje - dodaje dyrektor Sobieski. O przyszłości pogotowia zdecyduje zarząd województwa. Decyzję musi też przegłosować sejmik.