Związkowcy apelują do prezydenta. Gniezno na tle sporu o podwyżki
Podczas pierwszego procesu 32 oskarżonych zostało uniewinnionych, ale wyrok uchyli Sąd Okręgowy. Teraz ponownie sprawą zajął się Sąd Rejonowy.
Tym razem sędzia Przemysław Wita dopatrzył się w zachowaniu oskarżonych złośliwości, dlatego wszystkich uznał winnych, ale warunkowo umorzył postępowanie ze względu na nieznaczną szkodliwość społeczną ich czynu.
W ocenie sądu to zachowanie oskarżonych niestety naruszało przebieg mszy świętej i to właśnie w sposób złośliwy. Oczywiście to nie było jakieś wyszydzanie, obrażanie czy nawet poniżanie, wyśmiewanie. Natomiast oskarżeni lekceważyli uczucia osób wierzących
- zaznaczył sędzie Przemysław Wita.
Uczestnicy protestu zostali oskarżeni o złośliwe przeszkadzanie w wykonaniu mszy. Nie przyznali się do winy. Przekonywali, że ich zachowanie nie miało takiego charakteru.
Agata Rosochacka mówiła po wyroku, że jego uzasadnienie było takie, jakby sąd w tej sprawie chciał zadowolić obie strony.
Sędzia de facto powiedział, że każde przeszkadzanie jest samo w sobie złośliwe, co nie jest dla mnie przekonujące, bo dlaczego w takim razie to określenie złośliwości jest w tym przepisie karnym. Ja z całą pewnością nie czuję się winna
- stwierdziła Agata Rosochacka.
Każdy z oskarżonych ma też zapłacić tysiąc złotych na rzecz Funduszu Pomocy Poszkodowanym. Wyrok nie jest prawomocny. Można się spodziewać, że obie strony będą się odwoływać.