Lód jest kruchy i zdradliwy
Obrady zostały przerwane i będą kontynuowane za tydzień. W najnowszej historii samorządu Leszna jest to pierwsza taka sytuacja. W grudniu ubiegłego roku grupa 12 radnych (większość rady) w specjalnym piśmie domagała się od prezydenta Łukasza Borowiaka zmniejszenia budżetowego deficytu o ponad 30 mln. zł. Uznali, że ponad 50-milionowa różnica między dochodami, a wydatkami, nie jest do przyjęcia.
Prezydent niezmiennie podkreślał, że w tej sprawie nie ma kompromisu. W czwartek sygnatariusze listu najpierw budżetowy projekt wycofali z obrad sesji i skierowali do komisji budżetowej. Potem wystąpili o powtórzenie głosowania. W końcu projekt zostawili w programie sesji, ale zgłosili wniosek o przerwanie obrad.
Jako powód jeden z sygnatariuszy listu radny Grzegorz Rusiecki wskazuje problemy prawne. A ponieważ radnym opozycyjnym wobec prezydenta zależy, by budżet był uchwalony w atmosferze wzajemnego zrozumienia i być może kompromisu, jeśli nie konsensusu, padła propozycja, aby ogłosić przerwę. Grzegorz Rusiecki argumentując konieczność reasumpcji głosowania powiedział - uznajmy, że któryś z radnych po prostu się pomylił.
Łukasz Borowiak zapowiada jednak, że w sprawie budżetu nie ustąpi i konsekwentnie będzie go bronił. "To jest naprawdę śmieszna sprawa - więcej polityki niż merytoryki" - puentuje. W czasie prac nad projektem budżetu sygnatariusze listu nie zgłosili żadnych poprawek, jednak teraz zapowiadają, że po przerwie zgłoszą kilkadziesiąt zmian.