Projekt przygotowany przez rodziców i poparty przez kilkaset osób trafił pod obrady. Podczas kilkudziesięciominutowej dyskusji przedstawiciele społeczności szkolnej przekonywali, że miasto ignoruje jednoznacznie negatywną opinię kuratorium oświaty, podtrzymaną przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Występująca w imieniu rodziców Agnieszka Ptaszyńska podkreślała, że rada ma szansę wycofać się z błędnej decyzji i odbudować zaufanie mieszkańców. Dodała też, że "Jedynka nie była broniona emocjami, a faktami". W obronie szkoły stanął także prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Lesznie Piotr Gościniak, wskazując, że argumenty miasta zostały jednoznacznie zakwestionowane przez ministerstwo.
Radny Adam Kośmider z PiS stwierdził, że przy negatywnym stanowisku MEN utrzymywanie decyzji o likwidacji jest niezrozumiałe, a większość w radzie pozwala Koalicji Obywatelskiej przeforsować każdą uchwałę. Krytykował też tłumaczenie decyzji względami finansowymi, zestawiając je z kosztownymi inwestycjami miejskimi. Przewodniczący rady Patryk Józefowicz, zaznaczył, że każdy radny głosuje z własnym sumieniem.
Wiceprezydent Maciej Grabianowski przyznał, że likwidacja SP nr 1 wynika wyłącznie z gwałtownego spadku liczby urodzeń. W Lesznie na świat przychodzi o blisko 60% mniej dzieci niż było to w 2017 roku.
Prezydent Grzegorz Rusiecki przekonywał, że samorząd powinien poczekać na rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zapewniał, że każdy wyrok zakończy spór i nie będzie dalszych odwołań.
Dodajmy, że w głosowaniu obywatelski projekt poparło ośmioro radnych, a piętnaścioro było przeciwnych.