Od 40. minuty poznaniacy musieli grać w osłabieniu, bo po czerwonej kartce boisko musiał opuścic Pablo Rodriguez. Gospodarze do wyrównania doprawadzili jeszcze przed przerwą, a strzelcem gola był Duńczyk Mikkel Maigaard.
W drugiej połowie Cracovia ruszyła do ataku i była bliska objęcia prowadzenia już w 55. minucie, gdy po strzale Mateusza Klicha piłkę z linii bramkowej musiał wybijać Joel Pereira. Drugi gol dla krakowian stał się faktem w 79. minucie po strzale zza pola karnego Mateusza Praszelika. Jednak Lech juz po 120 sekundach doprowadził do remisu po golu wprowadzonego do gry Irańczyka Gholizadeha. Była jeszcze emocjonująca końcówka meczu, ale remisowy rezultat 2-2 nie uległ już zmianie. Mówi obrońca Lecha Mateusz Skrzypczak.
Było w tym meczu wszystko, co może się wydarzyć w piłce nożnej. Myślę, że dla kibiców było to dobre spotkanie do oglądania, bo było mnóstwo emocji, zwroty akcji, gole, kartki, dużo walki. Z przebiegu gry, to szanujemy ten remis. Przyjechaliśmy do Krakowa po zwycięstwo, ale sprawy potoczyły się inaczej w trakcie meczu, więc doceniamy ten punkt, który wywozimy. W przerwie w szatni powiedzieliśmy, że to nie jest koniec meczu. Mamy 45 minut, by wygrać lub minimum zremisować. Cieszy mnie to, że pokazaliśmy zmianę i mimo gry w osłabieniu, wyglądaliśmy dużo lepiej. Mamy jeden punkt w tabeli, ale mentalnie zyskaliśmy dużo więcej.
W tabeli ekstraklasy lechici zajmują 7 pozycję, tracąc cztery punkty do lidera. Może to się jednak zmienić po rozegraniu ostatnich tegorocznych spotkań innych drużyn.