NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Rocznica katastrofy - obchody

Publikacja: 10.04.2012 g.12:15  Aktualizacja: 11.04.2012 g.12:07
Poznań
Marsz ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej przeszedł ulicami Poznania. Uczestniczyło w nim około czterysta osób, głównie sympatyków oraz członków Prawa i Sprawiedliwości.
smoleńsk marsz rocznica - Jacek Kosiak
/ Fot. Jacek Kosiak

Spis treści:

    Marsz rozpoczął się dźwiękiem dzwonu. Nie zabrakło też transparentów i haseł opisujących katastrofę smoleńska jako zamach. Zdaniem wielu uczestników manifestacji sprawa sprzed dwóch lat nie jest wyjaśniana tak jak trzeba. Marsz zakończył się apelem poległych przy pomniku Ofiar Katynia i Sybiru. Wyczytano wszystkie nazwiska poległych pasażerów i członków załogi. Modlitwę w ich intencji poprowadził ksiądz Tadeusz Magas.

    Wieńce od Prezydenta RP i premiera złożono na grobie kaliszanki Gabrieli Zych. Była jedną z 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. Hołd wszystkim, którzy zginęli dwa lata temu w drodze do Katynia, złożyły też władze Kalisza. "Gabriela Zych jest dla nas symbolem okrutnej tragedii, która się wydarzyła 10 kwietnia" - powiedział prezydent miasta Janusz Pęcherz. Tej tragedii nie da się zapomnieć - podkreślali kaliszanie. Wprawdzie dziś nie ma takich emocji jak przed dwoma laty, ale wstrząs pozostał. W imieniu prezydenta Polski i premiera wieńce na grobie Gabrieli Zych złożyli pracownicy delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu. Prezes kaliskiego Stowarzyszenia "Rodzina Katyńska" spoczywa na cmentarzu przy Częstochowskiej w Kaliszu - obok swojego męża, którego dzieło pamięci o Katyniu kontynuowała.

    Spokój i zaduma towarzyszyły tym, którzy wczoraj od rana uczestniczyli w Koninie w obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej.  O 8.41 - czyli dokładnie wtedy kiedy dwa lata temu doszło do tragedii zaczął bić w Licheniu największy w Polsce dzwon - Maryja Bogurodzica. Zapalono też 96 zniczy. Natomiast w Koninie po mszy w intencji ofiar na kościele Kolbego odsłonięto pamiątkową tablicę. Zapoczątkowało to w Koninie Tydzień Pamięci Zbrodni Katyńskiej i Ofiar Katastrofy Smoleńskiej.  Wieczorem w licheńskiej bazylice została odprawiona uroczysta msza w intencji ofiar smoleńskiej katastrofy. Po zakończeniu Eucharystii wierni przeszli na ul. Klasztorną, na której rośnie 96 dębów upamiętniających zmarłych.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 38
    Rychu 25.04.2012 godz. 09:40
    Twoim określeniem nie byłem urażony, bo w tej kwestii jestem z Tobą zgodny(szczególnie, gdy widzę śmieci i dziesiątki worków ze śmieciami w rowach czy lasach). Powołałem się tylko na Twoje określenie, gdy cenzor wykreślił moje niewinne "klepanie głupot", a Twoje, pewnie dla wielu obraźliwe, określenie zostawił.
    A Marcin napisał to, co uważa ok. 68% (wg. badań przeprowadzonych po rozróbie przed pałacem) trzeźwo myślących Polaków. On dodatkowo użył dosadnej przenośni.
    igo. 24.04.2012 godz. 08:35
    Przecież Marcin same głupstwa pisze Rychu! Za co dajesz Jemu brawa? Język wulgarny, obraźliwy, niszczący konkretną osobę. Jak piszę o "polskiej świni" (sposobie postrzegania Polaków przez innych) to jesteś wielce urażony. Ale jak kto ochydnie dezawuuje innych powołując się na najbardziej odrażajace zboczenia jesteś zachwycony?! Coś tu z Tobą nie gra Rychu.
    Rychu 23.04.2012 godz. 23:43
    Marcinie brawo. Szkoda, że tak rzadko piszesz, ale witaj w "mojej drużynie". Czyli w ekipie "tych od Rycha". Tak igo (poniżej) określił tych, którzy są przeciw, wszędzie lansowanym i na klęczkach przyjętym, trendom i wytycznym katowatykańskiego kopścioła.
    Marcin 23.04.2012 godz. 23:31
    zamach spowodował Jarosław, żeby wygrać wybory prezydenckie - zrobi wszystko żeby dostać się do koryta, a teraz perwer gwałci zwłoki brata
    igo. 23.04.2012 godz. 18:11
    Tu nie ma nic do śmiechu Rychu. W wyniku katastrofy władzę w Polsce sprawują ludzie powiązani z WSI. To duże odciążenie dla Rosji, która przechodząc przez własny kryzys wewnętrzny stara się odzyskać także dawne wpływy w Europie Wschodniej. Po NRD już nie sięgnie ale po Polskę czemu nie!
    Rychu 23.04.2012 godz. 09:23
    "Motywem wszelkiej zbrodni ...jest oczekiwanie jakiejś korzyści. Jako że Rosja często...."...Ha.ha.ha. Wykład godny katolickiego filozofa. igo skup się czasem nad tym co wypisujesz.
    igo. 23.04.2012 godz. 07:36
    Motywem wszelkiej zbrodni Rychu jest oczekiwanie jakiejś korzyści. Jako że Rosja często po zbrodnie sięgała w stosunkach polsko - rosyjskich tak więc jest potencjalnym kandydatem na zamachowca. Do tego te matactwa w śledztwie no i uporczywe "zjadanie" na oczach wszystkich, wszelkich dowodów. Ale inicjatywa nie koniecznie musiała wyjść ze strony Rosji. Czas pokaże.
    Rychu 23.04.2012 godz. 00:08
    Wielebny Ojcze igo... Podaj przypuszczalny MOTYW lub MOTYWY tej "zbrodni". Bo pomimo upływu czasu jakoś NIKT O TYM NIE MÓWI.
    Jak wiemy ludzie potrafią zabijać bliźnich za parę złotych. "Mord" na 96ciu osobach i szalone ryzyko, związane z możliwością ujawnienia tej zbrodni, musiały mieć naprawdę bardzo poważne przyczyny i Ty, prawdziwie po polsku myślący Polski Patrioto, niewątpliwie je znasz.
    igo. 22.04.2012 godz. 19:47
    Do Rycha ! i do innych od Rycha !
    Moi drodzy! Dla polskich i rosyjskich ekspertów przyczyny katastrofy były już dobrze znane w kilka godzin po nazwijmy to "wypadku". Pamiętacie to zapewne dobrze ! Katastrofę spowodowali nieznający rosyjskiego, nieodpowiedzialni polscy piloci instruowani przez będącego pod wpływem alkoholu gen. Błasika i ksenofobiocznego polskiego prezydenta.
    Do tego całość dowodów rzeczowych przechwycili Rosjanie i jeżeli coś nam odesłano to nie można było w to zajrzeć ani tego badać. Rodzinom odmawiano zwrotu rzeczy osobistych poległych (część ubrań już chyba nawet spalono!), ciała członków polskiej delegacji przyleciały w zalutowanych trumnach.
    Do tego wszystkie oświadczenia „polskich ekspertów” w kwestii wspólnych pierwszych rosyjskich badań, okazały się wierutnymi kłamstwami - przykład; pani minister zdrowia Kopacz, wg której przesiano hektar ziemi w poszukiwaniu szczątków polskiej delegacji.
    Tak było! Niestety! Więc nie wmawiajcie nikomu, ani tutaj, ani gdziekolwiek indziej, że wykonano rzetelne, fachowe, merytoryczne, uczciwe, prawdziwe śledztwo. Nic takiego nie miało miejsca ! Na to wskazuje Macierewicz i nówi; „.. wszystko trzeba zacząć od początku..” i ma rację.

    Pamiętacie wspólne składanie wieńców pod ta feralną brzozą przez Komorowskiego i Miedwiedwiedwiediwe-wa? rok temu? Nasz pogrążony w smutku Prezydent Komorowski, oddając pod brzozą hołd poległym, chcąc lepiej odczuć głębie tragedii i lepiej ją wyrazić, dotkną pnia brzozy dłonią dumając z łapą na pniu drzewa przez chwilę. Zaskoczony Miedwiediew powtórzył ten gest. Kompletnie nie wiedział o co tu chodzi.
    ja 22.04.2012 godz. 11:27
    IGO
    pięknie odniosłeś się do mojej wypowiedzi, tyle, że Twoja jest NIEZGODNA Z FAKTAMI.
    ładnie wszystko przekłamujesz i przemilczasz, mógłbyś być następcą Antoniego Maciarewicza.

    a fakty są takie:

    (odnośnie przykładu 1)
    =======================

    fakt 1:
    - ofiary miały zbadane błony bębenkowe (mówił o tym m.in. prok Seremet) - ze względów proceduralnych częściowo "upubliczniono" jedynie wyniki autopsji prezydenta Kaczyńskiego oraz tych 3 ofiar, które były ekshumowane (np. wiadomo, że Wassermann miał błony całe)

    fakt 2:
    - ofiary miały zdjęcia RTG (a nawet 2 osoby dzięki temu rozpoznano po wstawkach ortopedycznych - przypomnij sobie informacje z kwietna 2010) - zdjęcia te są w gestii polskiej prokuratury

    fakt 3:
    - tona materiałów przyjechała do Polski w kwietniu 2010 (z ówczesnego komunikatu prokuratury) - w mediach pokazywano nawet samolot, z ładunkiem, lądujący w kraju

    fakt 4:
    - odzież ofiar i wyposażenie samolotu zbadał Wojskowy Instytuch Chemii i Radiometrii w Warszawie wyniki podano w czerwcu 2010 (jak więc MOŻESZ twierdzić, że te rzeczy dotarły do Polski po pół roku od katastrofy?) - nie znaleziono żadnych śladów m.in. dinitrotoluenu, nitroglikolu, nitrogliceryny, trinitrotoluenu, heksagenu, oktogenu, pentrytu, zbadano promieniowanie itp.
    - równolegle podobne badania w maju-czerwcu 2010 przeprowadził Instytut Higieny i Epidemiologii w Warszawie (oni skupili się na truciznach, oraz innych ew. dziwnych substancjach) - nic nie znaleźli

    fakt 5:
    11 kwietnia 2010 wrak zbadali polscy biegli pod kierunkiem dr inż. Antoniego Milkiewicza (obecny tam był m.in. Bogdan Frydrych - a towarzyszył im Edmund Klich) - wykluczyli ingerencję z zewnątrz (np. rakieta), oraz oceniając stan kadłuba wykluczyli wybuch

    (odnośnie przykładu 2)

    fakt 1:
    - lecący do góry brzuchem samolot całą swoją masą (i mocą silników) ciągnął po ziemi statecznik pionowy, niczym pług - to jest niepodważalny dowód na ułożenie i tor lotu samolotu tuż przed katastrofą - tu nie ma miejsca na "być może", bo są na to filmy, relacje świadków i dokumentacja fotograficzna+pomiarowa wykonana chociażby przez polskich biegłych w dniu katastrofy (Klich, Targalski, Frydrych)

    fakt 2:
    - drugim niepodważalnym dowodem na obrót samolotu są zapisy ze skrzynki ATM QAR (parametry lotu - ponad tysiąc parametrów zapisywanych w czasie rzeczywistym) - skrzynka zarejestrowała przechył, obrót, oraz uszkodzenie czujników położenia lotek (moment uderzenia w brzozę) - a po zetknięciu statecznika pionowego z ziemią, również uszkodzenie steru kierunku znajdującego się w stateczniku. Te wszystkie parametry były rejestrowane i jest zapisne, co kiedy się psuje/odpada z dokładnością do ok. 1/10 sekundy.
    rejestrator ATM QAR trafił do Polski dzień po katastrofie, bo to jest polskie urządzenie i tylko przedstawiciele firmy ATM z Warszawy potrafili go odczytać

    fakt 3:
    obrót w powietrzu jest dowodem na zderzenie z przeszkodą (zawieś na sznurku ołówek i pstryknij jego końcówkę, ołówek zacznie wirować jak bąk), lub nagłe pozbawienie jednego z silników ciągu

    fakt 4:
    - wiemy, że silniki były sprawne do końca - lopatki były na swoim miejscu i kręciły się jeszcze na ziemi (badania przeprowadzone przez inż. Bogdana Frydrycha już w dniu katastrofy, oraz zapis rejestratora ATM QAR) - zresztą niemożliwe jest zatrzymanie pracy silnika w ułamek sekundy - wał silnika ma swoją bezwładność, to by trwało kilka sekund
    ponowne badanie silników wykonał 11 kwietnia 2010 polski biegły: Ryszard Szczepanik - potwierdził, że w momencie uderzenia o ziemię, oba silniki były na pełnej mocy

    fakt 5:
    w brzozę wbite były aluminiowe elementy poszycia i szkieletu końcówki skrzydła, zaś wewnątrz oderwanego skrzydła (leżącego dalej) znajdowały się kawałki drewna z rdzenia pnia brzozy - to jest fakt odnotowany przez Edmunda Klicha 10 kwietnia 2010 oraz potwierdzony dzień później przez polskich biegłych (Milkiewicz i inni)
    Rychu 22.04.2012 godz. 00:40
    No dobra igo. Umówmy się, że Antoni M. ma rację, że był to Putinowsko-Tuskowy spisek , że był to zamach i była to okrutna i perfidna zbrodnia. Pozostaje jednak dla wszystkich, przynajmniej średnio inteligentnych i myślących ludzi, do rozwiązania jeden taki malutki, maciupeńki problemik.
    A mianowicie MOTYW tego perfidnego i okrutnego czynu.

    Jeśli założymy, że Ruskim zależało na osłabieniu pozycji Polski, to powinni robić wszystko, ąby Kaczyńskiemu nie spadł nawet włos z głowy, gdyż nikt lepiej nie ośmieszał Polski i nie osłabiał jednocześnie jej pozycji politycznej niż ten „prezydent tysiąclecia”.
    W końcu ktoś pięknie i NIE BEZPODSTAWNIE, podsumował tę cała tragedię i napisał:
    "Na pokład samolotu lecącego do Smoleńska wsiadł człowiek "mały", kłótliwy, przeciętny, zaściankowy i ksenofobiczny, mierny polityk, autor epitetów: "spieprzaj dziadu", "małpa w czerwonym", "ja panią załatwię", nie znajacy słów refrenu naszego hymnu. Pośmiewisko nie tylko satyryków, ale i bohater niewybrednych żartów całej Europy. Dyletant i prezydent z rekordowo niskim poparciem społecznym.(Czyż to nieprawda???)
    W trumnie ze Smoleńska przywieziono: "wybitnego męża stanu", "patriotę", "bohatera", "ojca narodu" i największego Polaka równego królom.
    Ja się pytam kto podmienił zwłoki?
    Gdzie jest ciało prawdziwego prezydenta Kaczyńskiego?"
    Podpisał jakiś Ryszard.

    A jeśli NIE MAMY MOTYWU, to tkwiąc w tym KLIMACIE SPISKOWYM pomyślmy i popatrzmy, co się zmieniło po tym wypadku i kto na tym skorzystał i korzysta nadal.
    I będzie niestety jeszcze długo korzystał.
    Oto dowody.
    9go kwietnia 2010 PiS miał poparcie 18%. Po 10tym kwietnia wzrosło do31%.
    Nieutulonego w rozpaczy Jarosława K. 9go kwietnia 2010 popierało 28%, ale już 11go 45%.
    9go kwietnia nie lubiło go, aż 51% „ciemnego ludu” (słowa PiSowca), natomiast już 11go nie lubiło go „tylko” 24%.
    To daje do myślenia nie tylko o tej całej sprawie, ale i o dziwnych upodobaniach „ciemnego polskiego narodu”.
    igo. 21.04.2012 godz. 22:09
    "zespół parlamentarny" jak na razie jako jedyny trafnie dopasowuje do siebie elementy układanki. - i O TO tylko mu chodzi. Przepis na prawdę jest jest prosty: bierzemy WSZYSTKIE fakty (nie pomijamy nawet takich które mogą być sprzeczne z naszą teorią), stwierdzamy co i jak. Tak działa pan Antoni.

    Przykład 1:
    - Polscy biegli z prokuratury nie zbadali np. błon bębenkowych ofiar (przy nawet niewielkiej bombie, wszyscy mieliby je rozerwane), żadna z ofiar nie miała wykonanych fotografii RTG, nie zbadano odzieży i wyposażenie samolotu na obecność ok. 20 materiałów wybuchowych, obecność promieniowania alfa i gamma, nie zbadano sposobu wygięcia poszycia (wybuch powoduje wygięcie do zewnątrz od wewnątrz samolotu), już pół roku po katastrofie do Polski przyleciały kontenery z protokołami rosyjskich śledzczych - w sumie ponad tona...

    - a Antoni? ...Antoni tego nie przemilcza i gada o bombie (jak, skoro biegli stwierdzili, że to niemożliwe, bo bębenki ofiar sa niezbadane, samolot nie ma żadnych odkształceń od wybuchu, nie ma też śladów żadnych materiałów wybuchowych, ani promieniowania) - a jeden z jego ekspertów chce badać ciała na obecność odłamków metalu - chociaż prokuratura ma zdjęcia rentgenowskie i nie ma tam żadnych metalowych drobin. Tak więc
    doszukiwanie sie bomby w sprawie jest jak najbardziej logiczne - jest 100 argumentów za tym że to był zamach i to niepodważalnych (jakim cudem można twierdzić że to nie zamach skoro niczego nie zbadano, nawet bembenków ofiar).

    przykład 2:
    Jak samolot spadał nie wiemy - być może pierwszym elementem, który dotknął ziemi byl statecznik pionowy - zarył się w ziemię i wyrzeźbił bruzdę długą na 50m i głęboką do półtora metra - a potem tył samolotu oderwał się (reszta upadła jakieś 100m dalej) i został tak wbity do góry nogami na końcu tej bruzdy (wielkiej tak, że gapie musieli uważac, zeby nie wpaść do tego rowu. Obrażenia ofiar również wskazują na to, że samolot się obrócił - ci, którzy nie byli przypięci pasami, spadli na sufit - i gdy samolot uderzył w ziemię, pojechali po suficie, tracąc kończyny o wystające z sufitu pnie itp.
    Tymczasem Antoni twierdzi, że nie wiemy jak samolot spadał, prawdopodobnie w częściach na jakie rozerwał go wybuch w powietrzu. Jedno skrzydło na koła, drugie kołami do góry.(Jeśli to nie zamach bombowy to jakim cudem swoim czubkiem samolot wyrzeźbił w ziemi 50m długości bruzdę? i jakim cudem część ofiar "roztarła" się na suficie?). Twierdzi też, że wybuchy były dwa i na pewno jeszcze w powietrzu bo na ziemi nie ma leja po wybuchu a uszkodzone są dolne części samolotu przede wszystkim "brzuch" z którego wyuch "wydmuchnął" zawartość i instalacje. Nie ma miejsca na samolocie, która nie byłąby nietknieta.

    Samolot uderzał w ziemie pod kątem, do góry brzuchem - na brzuchu były czujniki wysokości - w momencie złamania kadłuba (i przerwania przewodów) te czujniki znajdowały się więc ok. 15m nad ziemią. Pan Antonii wysnuł z tego hipotezę, że wybuch "wyłączył" samolot 15m nad ziemią... ale przecież samolot ma swoje wymiary - długość kilkudziesięciu metrów, wysokość kilku - więc jak spada pod kątem, to czujniki znajdują się wiele metrów nad ziemią w momencie zerwania łączności - nie znajdują się na poziomie gruntu - a wysokość? kłania sie Pitagoras....

    Jak więc widzisz "w", można przy "faktach" podawanych przez połączone rusko - polskie komisje powiedziec wszystko, z używaniem obraźliwych epitetów wobec przeciwnika takich jak np. "matoły", "kłamcy" "chorzy".

    w 21.04.2012 godz. 17:45
    "zespół parlamentarny" jak na razie wymyśla jedynie hipotezy - i O TO tylko mu chodzi.
    przepis na hipotezę jest prosty: bierzemy CZĘŚĆ faktów (pomijamy niektore albo większość), stwierdzamy uroczyście braki i uzupełniamy je wlasną hipotezą. Tak działa pan Antoni.

    Przykład 1:
    - Polscy biegli z prokuratury zbadali np. błony bębenkowe wiekszości ofiar (przy nawet niewielkiej bombie, wszyscy mieliby je rozerwane), wszystkie ofiary miały zrobione zdjęcia RTG, zbadano odzież i wyposażenie samolotu na obecność ok. 20 materiałów wybuchowych, obecność promieniowania alfa i gamma, zbadano sposób wygięcia poszycia (wybuch powoduje wygięcie do zewnątrz)
    już 2 doby po katastrofie do Polski przyleciały kontenery z rzeczami ofiar i masą próbek - w sumie ponad tona...

    - a Antoni? ...Antoni to przemilcza i gada o bombie (jak, skoro biegli stwierdzili, że to niemożliwe, bo bębenki ofiar sa w całości, samolot nie ma żadnych odkształceń od wybuchu, nie ma śladów żadnych materiałów wybuchowych, ani promieniowania) - a jeden z jego ekspertów chce badać ciała na obecność odłamków metalu - chociaż prokuratura ma zdjęcia rentgenowskie i nie ma tam żadnych metalowych drobin
    doszukiwanie sie bomby urąga w takich warunkach logice - skoro jest 100 argumentów przeciwko bombie i to niepodważalnych (jakim cudem bomba mialaby zabić ludzi, skoro nawet nie uszkodziła im bębenków?)

    przykład 2:
    samolot spadał obrócony do góry kołami - pierwszym elementem, który dotknął ziemi byl statecznik pionowy - zarył się w ziemię i wyrzeźbił bruzdę długą na 50m i głęboką do półtora metra - a potem tył samolotu oderwał się (reszta upadła jakieś 100m dalej) i został tak wbity do góry nogami na końcu tej bruzdy (wielkiej tak, że gapie musieli uważac, zeby nie wpaść do tego rowu. Obrażenia ofiar również wskazują na to, że samolot się obrócił - ci, którzy nie byli przypięci pasami, spadli na sufit - i gdy samolot uderzył w ziemię, pojechali po suficie, tracąc kończyny o wystające z sufitu pnie itp.
    tymczasem Antoni stwierdził, że samolot spadł na koła (to jakim cudem swoim czubkiem wyrzeźbił w ziemi 50m długości bruzdę? i jakim cudem część ofiar "roztarła" się na suficie?) - i twierdzi, że potem jakiś wybuch go obrócił - gdzie lej po tym wybuchu? gdzie uszkodzenia dolnej części samolotu? przecież "brzuch" samolotu pozostał miejscami nietknięty - podobnie, jak podwozie i zawartośc luku bagażowego.

    samolot uderzał w ziemie pod kątem, do góry brzuchem - na brzuchu były czujniki wysokości - w momencie złamania kadłuba (i przerwania przewodów) te czujniki znajdowały się więc ok. 15m nad ziemią
    pan Antonii natomiast wysnuł z tego hipotezę, że ktoś "wyłączył" samolot 15m nad ziemią... ale przecież samolot ma swoje wymiary - długość kilkudziesięciu metrów, wysokość kilku - więc jak spada pod kątem, to czujniki znajdują się wiele metrów nad ziemią w momencie zerwania łączności - nie znajdują się na poziomie gruntu - a wysokość? kłania sie Pitagoras....

    jak widzisz igo, można bez używania słów "matoły", "kłamcy" "chorzy".

    Smoleńsk i teorie spiskowe to czysty biznes (np. Sakiewicz zarobił na tym dodatkowe 5mln zł).
    igo. 20.04.2012 godz. 10:43
    Tak więc uaktualnij swoja wiedzę Rychu i jak każdy trzeźwo myślący ateista, za którego się często podajesz, powinieneś w tak ważnej sprawie jak Smoleńsk, brać pod uwagę ustalenia także strony przeciwnej tj. Zespołu Parlamentarnego ds. .............. .z którym polemika "czynników oficjalnych" polega jedynie na nerwowym rzucaniu w eter następujących zwrotów: "matoły" , "kłamcy", "chorzy", i ostatnio - .." ..żarty się skończyły..".
    A co do lekcji religii i konsekwencji ich wprowadzenia do szkół, to mam rozumieć, że młodzi kierowcy powodują coraz wiecej wypadków samochodowych, bo z roku na rok poprawia się stan naszych dróg oraz konstruowane nowe auta są coraz bardziej bezpieczne.
    igo. 20.04.2012 godz. 05:46
    Rychu! Nie jesteś na bieżąco w sprawach katastrofy. To już nawet Miler przyznał że Protasiuk został pozostawiony samemu sobie i z przepisowej wysokości decyzyjnej wydał komendę do odejścia. A komisja Milera ? To przecież już było dawno temu! Musisz Rychu koniecznie uaktualnić swoją wiedzę !
    Rychu 19.04.2012 godz. 20:55
    Temat dotyczy katastrofy i pominąłes milczeniem (dżon zresztą też), przytoczoną przeze mnie, durną i samobójczą próbę lądowania we mgle, pomimo ostrzeżeń kolegów pilotów, a wyjeżdżasz z młodzieżą.
    Jeśli zaś idzie o młodzież, to zauważ, że od czasu wprowadzenia religii do szkół, zaczęło się w nich szerzyć zło,
    a wśród młodzieży szkolnej przestępczość zaczęła gwałtownie rosnąć. Prawda? Ateizm pewnie też..
    Z tego wniosek, że wciskanie młodym ludziom religii i ideologii obarczonej tak zbrodniczą przeszłością, nie jest najzdrowsze. Przynajmniej dla młodzieży.
    igo. 19.04.2012 godz. 18:24
    W środowiskach młodzieżowych Rychu, w których zmniejsza się religijność (przybywa ateistów), zwiększa się jednocześnie amoralność i liczba przestępstw. Nie wiesz może dlaczego tak się dzieje Rychu ?
    Rychu 19.04.2012 godz. 10:09
    Tekst: "Zobaczycie jak lądują debeściaki" publikowała Wirt.P, Pardon, NIE i chyba któraś TV. Tyle razy już pisałem dzon, że my ateiści staramy się nie łżeć, bo nie mamy komu się potem z tego spowiadać.
    A Ty wciąż swoje.
    dżon 18.04.2012 godz. 22:00
    Ryhu łże. FAKTY są inne: NIKT nie powiedział tekstu o "debeściakach", a rozkaz dla obsługi naziemnej, aby sprowadzić samolot na 100 m wydał ruski generał chyba z Tweru lub Moskwy. Tekst z kozaczeniem nie wytrzymuje konfrontacji z faktami, tak samo, jak mit o obecności Błasika w kokpicie.

    Co do Michniewicza - dodać należy, że samobójstwo popełnił dzień lub dwa przed wigilią Bożego Narodzenia zakupiwszy wpierw prezenty.
    Rychu 18.04.2012 godz. 18:34
    11.04.2012 przytoczyłem przykład pilotów Alaski, którzy małymi Cessnami NIE PODEJMUJĄ prób lądowania, gdy widoczność jest poniżej 1500 m. Nasi zdecydowali się przykozaczyć i tak wielkim statkiem (podawano tekst"zobaczycie jak lądują debeściaki") i przy takiej mgle (było dwa razy poniżej dozwolonej widoczności o ile pamiętam) podjęli próbę lądowania. Tak czy nie? Poza tym piloci, którzy wcześniej wylądowali z ekipami reporterów, ostrzegali tych pilotów (swoich w końcu kolegów) z TU154, że jest fatalna mgła i nie powinni lądować. Tak czy nie? Czy to może jakaś manipulacja, bo cóś nikt obecnie o tym nie wspomina. Poza tym. Jeśli Ruscy zrobili mgłę (w co jestem w stanie uwierzyć), to mądry człowiek widząc mgłę, a NIE WIDZĄC lotniska NIE LĄDUJE. To jest takie proste, że aż trudne do zrozumienia.
    Szczególnie przez prawdziwych Polaków.
    Gdy pada deszcz, to ja np.nie wsiadam na rower, bo nie chce mi się go czyścic, a lubię czysty sprzęt.
    Gdy jest mgła, to NIE WYJEŻDŻAM rowerem na ulicę (bo się boję) tylko jadę chodnikiem. (Choć widziałem rowerzystów -samobójców? - podczas mgły na szosach) Tak to wygląda u ludzi myślących.
    Mój kumpel (ze swoim znajomym)15 lat temu pojechali na niemiecki Schrotplatz (ok. Giessen) coś powybierać. Nocą położyli się spać w swoim mercedesie, a ponieważ było zimno, to włączyli gazowe (propanowe) ogrzewanie i żeby szybciej nagrzać zamknęli okna. Na drugi dzień właściel placu znalazł dwa sztywne trupy.
    Zrozpaczona żona kumpla przez kilka lat bredziła, że to był ruski zamach (bo też wtedy latali po schrotach), bo na zdjęciach zobaczyła gałąź pod samochodem. Nie mogła (lub nie chciała) uwierzyć, że z tak durnym chłopem miała dwójkę dzieci. Smutne to, ale prawdziwe.Ja robiłem za tłumacza w załatwianiu wszelkich spraw i musiałem słuchać jej wywodów.
    Te wspomniane przez alka śmierci są rzeczywiście ciekawe. Ja w tym okresie złapałem gumę dwa razy. Kto wie, czy to nie było ostrzeżenie, abym się tym tak bardzo nie interesował. Muszę przemyśleć
    igo. 18.04.2012 godz. 14:06
    Że to był zamach to chyba przesądzone Rychu. Od pierwszych sekund po katastrofie zaczęło się dezinformowanie w sprawie. Otwarte pozostaje teraz pytanie; na czyje zlecenie to był zamach i kto był jego wykonawcą.
    alek 18.04.2012 godz. 12:30
    Czy ci, którzy za dużo wiedzieli o tragedii smoleńskiej musieli zginąć?

    Trudno bez szczegółowej wiedzy wyrokować, łatwiej stawiać tezy, ale obowiązkiem mediów jest informowanie, a nad zgonami osób związanych z katastrofą smoleńską wciąż w środkach masowego przekazu panuje grobowa cisza (grobowa par excellence). 10 kwietnia to nie tylko śmierć 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. To także śmierć siedmiu innych, których odejście owiane jest do dzisiaj tajemnicą.


    Grzegorz Michniewicz

    23 grudnia 2009 r. (czyli po ustaleniu wizyt w Smoleńsku przez Tuska i Putina) ginie Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska (z oficjalnej informacji wynika, że powiesił się na kablu od odkurzacza). Michniewicz podlegał Tomaszowi Arabskiemu. Zginął w dniu, kiedy do Polski po remoncie z szeregiem usterek powrócił Tu-154M. Ten sam, który kilka miesięcy później rozbił się pod Smoleńskiem. Śmierć Michniewicza zaskoczyła wszystkich, którzy go znali. Nikt nie widział w nim potencjalnego samobójcy. Dyrektor w Kancelarii Premiera Tuska jeszcze tuż przed mniemanym samobójstwem dzwonił do żony, umawiając się na następny dzień. Wysyłał SMS-y do znajomych. Śmierć Michniewicza w dużej mierze została przez media przemilczana.

    Bp Mieczysław Cieślar

    18 kwietnia 2010 r. w wypadku samochodowym ginie ewangelicki biskup Mieczysław Cieślar. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, pełniącego obowiązki naczelnego kapelana ewangelickiego w Wojsku Polskim, który poniósł śmierć w Smoleńsku. Cieślar zajmował się w sposób ekspercki sprawami inwigilacji środowisk protestanckich przez Służbę Bezpieczeństwa PRL. Media sprawę śmierci Cieślara przemilczały.

    Krzysztof Knyż

    2 czerwca 2010 r. Krzysztof Knyż zmarł w Moskwie na sepsę (według oficjalnej wersji). Co ciekawe, zachodnia prasa pisała, że został zamordowany we własnym mieszkaniu. Był operatorem kamery "Faktów" TVN. Miał sfilmować podchodzenie do lądowania polskiego samolotu prezydenckiego na lotnisku w Smoleńsku. Według dostępnych informacji był jednym z pierwszych reporterów, któremu udało się znaleźć w miejscu wypadku, zanim rosyjskie siły specjalne zmusiły ich do opuszczenia terenu. Czy materiał, który sfilmował, był prawdziwą przyczyną śmierci Knyża? Na to pytanie media nie szukały odpowiedzi. TVN, dla którego zmarły operator pracował, podał jedynie krótką informację o śmierci operatora.

    Prof. Marek Dulinicz

    6 czerwca 2010 r. ginie w wypadku samochodowym prof. Marek Dulinicz, szef grupy archeologicznej, która niebawem miała wyjechać do Smoleńska i rozpocząć prace badawcze na terenie upadku Tu-154M. Dulinicz miał być inicjatorem tej ekspedycji. Aktywnie starał się o przyspieszenie wyjazdu. Do misji archeologicznej w Smoleńsku doszło dopiero pięć miesięcy po jego śmierci. Prace polskich archeologów prowadzone były na potrzeby rosyjskiej, a nie polskiej prokuratury, czyli każde znalezisko będące dowodem w śledztwie mającym ustalić przyczyny katastrofy, było od razu oddawane Rosjanom. Śmierci Dulinicza media “salonu” nie odnosiły w kontekście innych tajemniczych zgonów po katastrofie.

    Siergiej Tretjakov

    W czerwcu 2010 r. w Stanach Zjednoczonych ginie Siergiej Tretjakov, uciekinier z Rosji, były agent KGB, a potem Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR), który w 2000 roku podjął współpracę z Amerykanami. Według dziennikarzy włoskiego tygodnika “L'Espresso”, o czym informowała "Nasza Polska" w zeszłym numerze, międzynarodowi obserwatorzy nie wierzą w naturalną śmierć byłego funkcjonariusza SVR, który miał umrzeć na zawał serca (swego czasu podano, iż zmarł, zachłysnąwszy się kawałkiem mięsa). Z dokumentów opublikowanych przez WikiLeaks wynika, że agent Tretjakow korespondował z szefem Stratforu, jednej z agend CIA. W korespondencji dokonał rekonstrukcji wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. 12 dni po katastrofie konkludował: “Rosjanie mają takie plany (scenariusze), aby zabić innych zachodnich przywódców, które mogą być wykonane”. Tretjakov zwrócił przy tym uwagę, że złe stosunki między Władimirem Putinem a Lechem Kaczyńskim nie były tajemnicą. Sprawą zajęły się media zagraniczne, ale niestety polskie śmierć tę przemilczały.

    Eugeniusz Wróbel

    15 października 2010 r. w Zalewie Rybnickim znaleziono poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla. Ta szósta smoleńska śmierć wydaje się najbardziej dramatyczna i pozostawiająca po sobie najwięcej pytań. Wróbel był wybitnym ekspertem zajmującym się m.in. sprawami stricte lotniczymi. W niektórych dziedzinach był uważany za największego specjalistę w Polsce. Zajmował się tematyką komputerowych systemów sterowania lotem samolotów, precyzyjną nawigacją satelitarną dla lotnictwa, przepisami i prawem lotniczym. Był wiceministrem transportu w rządzie PiS. Według ustaleń prokuratorskich został zabity i poćwiartowany przez własnego syna, który najpierw przyznał się do zbrodni, a następnie jej zaprzeczył. Syn błyskawicznie został uznany za niepoczytalnego i odizolowany poprzez poddanie obserwacji psychiatrycznej. Do śmierci Wróbla jego rodzina była uważana za wzorową. Nic nie wskazywało na chorobę psychiczna syna. Pokój, w którym miał dokonać zbrodni, nie zawierał żadnych śladów świadczących o ćwiartowaniu piłą. Trudno wyobrazić sobie szaleńca tnącego piłą własnego ojca, który następnie z pietyzmem doprowadza pokój do czystości. Minister Wróbel, ekspert komisji sejmowej badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, zdążył wypowiedzieć wiele krytycznych opinii na temat upadku tupolewa.

    Dariusz Szpineta

    2 grudnia 2011 r., podczas urlopu w Indiach, w hotelowej łazience powiesił się lub został powieszony 39-letni Dariusz Szpineta, założyciel firmy Ad Astra Executive Charter, pilot, ekspert lotniczy, autor opracowania "Operacja »Kłamstwo smoleńskie«", w którym poddał krytycznej analizie dokumentację lotu rządowego tupolewa do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Dwa lata wcześniej ujawnił prokuraturze fakty korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, gdzie za łapówki handlowano licencjami pilota. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, wskazując, że lot Tu-154M był lotem wojskowym. Znajomi z 13-osobowej grupy, która pojechała do Indii, mówią, że przed śmiercią był w dobrym nastroju. Dariusz Szpineta był zawodowym pilotem i instruktorem pilotażu oraz wielkim miłośnikiem lotnictwa. Media przemilczały i tę śmierć...

    Robert Wit Wyrostkiewicz
    Artykuł ukazał się w najnowszym numerze "Naszej Polski" Nr 14 (857) z 3 kwietnia 2012 r.
    Rychu 18.04.2012 godz. 10:30
    Oglądałem wczoraj wiadomości (TVN i Jedynkę) oraz "kropkę na i" mimo, że nie cierpię Olejnik i Giertycha. Wczoraj mówił jednak wyjątkowo sensownie. Eskalacja oszołomstwa i nienawisći w kwestii smoleńskiej przerażają i grożą wojną domową. Dopóty więc, dopóki Kaczyński nie powoła własnej komisji, to nie będzie spokoju, bowiem obecnie nie ma na całym świecie komisji, która zadowolić by mogła jego, PiS czy Macierewicza z cała jego ekipą. Smuci również fakt, że wyceniony na 40 mln. bliźniak rozbitego TU 154 stoi na lotnisku i niszczeje, bo nie ma min.całej dokumentacji potrzebnej do sprzedania go.
    W tej patowej sytuacji pozostaje chyba tylko jedno wyjście. Zapakować Kaczyńskiego, Macierewicza z jego komisją, elytę PiS do tej tutki, wybrać odpowiednią brzozę i udowodnić Światu, Ruskim i wszystkim niedowiarkom, że samolot TU154 potrafi ściąć brzozę o średnicy czrterdziestuparu centymetrów i że, to nie brzoza i CHĘĆ LĄDOWANIA w potwornej mgle były przyczyną tragedii, a działania osób trzecich.
    Podobno Ruscy samolotami TU 154 koszą lasy w dalekiej Tajdze.
    Szybko, sprawnie i bezpiecznie.
    igo. 18.04.2012 godz. 08:00
    Sprawa prawie identyczna jak w Smoleńsku ale wygladało to inaczej od tego co Ty piszesz Rychu. Były oficjalne dwie przyczyny: przepadniecie na skutek oblodzenia i zamach. Nie potwierdzono niczego. Sprawę zamknięto.
    Co do smoleńskiej brzozy to nie jest możliwe by jakieś kilkudziesięciokilogramoqwe drzewko cokolwiek zmieniło
    w linii lotu, prawie osiemdziesięcio tonowego odrzutowca. A śledztwo prowadzone jest skandalicznie. W przypadku niedawnej katastrofy kolejowej w Szczekocinach nikt nie dywagował kto nawiedzał kabinę motorniczego, lub nikt nie starał sie znaleźć przyczyny w złym stanie torowiska. Wiadomo że polskie torowiska nie sa najlepsze. Dotarto do ostatecznej przyczyny bo śledztwo tak było prowadzone, - by wyjaśnić sprawę.
    igo. 18.04.2012 godz. 00:18
    Katastrofa lotu Arrow Air 1285 wydarzyła się 12 grudnia 1985 roku o godzinie 6:45 w miejscowości Gander, w kanadyjskiej prowincji Nowa Fundlandia i Labrador. McDonnell Douglas DC-8-63CF amerykańskich linii Arrow Air leciał z Kairu do Fort Campbell z międzylądowaniami w Kolonii i Gander. Rozbił się krótko po starcie z Gander zabijając 248 pasażerów i 8 członków załogi. Nikt nie przeżył katastrofy.
    Prowadząca dochodzenie Kanadyjska Rada Bezpieczeństwa Transportu (CTSB) uznała za przyczynę katastrofy krytyczne zmniejszenie siły nośnej samolotu, spowodowane oblodzeniem skrzydeł. Dodała również, że powodem mogła być też eksplozja niewiadomego pochodzenia na pokładzie.
    Pasażerami było 248 żołnierzy 101 Dywizji Powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych.
    Samolot został wyczarterowany przez siły międzynarodowe Multinational Force & Observers (MFO), które w tamtym czasie prowadziły operację pokojową w Synaju.
    Kanadyjska Rada Bezpieczeństwa Transportu (CTSB) za najprawdopodobniejszą przyczynę katastrofy uznała oblodzenie krawędzi natarcia skrzydeł samolotu, które było bezpośrednią przyczyną przeciągnięcia. Czterech członków komisji wydało oświadczenie, że nie ma dostatecznych dowodów na oblodzenie skrzydeł i że ich zdaniem do katastrofy doszło w wyniku eksplozji na pokładzie i pożaru, które doprowadziły do awarii systemów i w efekcie do katastrofy.
    Willard Estey, ówczesny Sędzia Sądu Najwyższego Kanady, orzekł w 1989 roku (po rewizji oficjalnego raportu), iż nie ma dowodów na to, by oblodzenie skrzydeł było ostateczną i jedyną przyczyną katastrofy lotu Arrow Air 1285<ref>Blair Watson, The Transportation Safety Board Taking centre stage to advance aviation safety</ref>.
    W dniu katastrofy odpowiedzialność została przypisana Islamskiemu Dżihadowi, organizacji militarno-terrorystycznej, będącej odłamem Hezbollahu. Zarzut ten, postawiony przez anonimowego rozmówcę z Bejrutu , który zadzwonił do francuskiej agencji prasowej, został później oddalony przez rządy Kanady i Stanów Zjednoczonych.
    Rychu 17.04.2012 godz. 18:58
    Mam nadzieję igo, że obejrzałeś wczorajsze wydanie "Katastrofy w przestworzach" (poniedziałek) o 21szej lub powtórkę o 24tej. Jeśli nie to przypomnę.12.12.1985 na terenie Kanady rozbił się zaraz po starcie Douglas DC-8. Zginęło 256 osób, w tym 248miu komandosów amerykańskich, z elitarnej jednostki.
    I popatrz, czy taki program w TAKIM czasie, to nie dowód na spisek Putinowsko-Tuskowy?
    Tutka lądowała, ten startował. Miał szybkość 165 węzłów (305 km/h lecz w momencie uderzenia zwalniał), a powinien startować przy 144 węzłach, lecz piloci musieli zwiększyć szybkość, bo samolot nie mógł się wzbić. Tutka miała szybkość podobną.
    Tu były drobne drzewa, a przy tutce jedno porządne. Z DC-8 zostały absolutne śmieci, co dobrze świadczy o tutce, bo z niej zostały choć spore fragmenty. DC podobnie jak TU przekręcił się i wylądował na plecach. Śledztwo prowadzili KANADYJCZYCY (mimo, że tam zginęli Amerykanie i to hurtowo) i po prawie trzech latach ustalono, że przyczyną katastrofy było oblodzenie skrzydeł i przeładowanie samolotu. Ale i tak znalazła się grupa trzech śledczych, która wietrzyla spisek i bombę na pokładzie (zupełnie jak u nas pan Antoni).
    Grupa ta była dużo głośniejsza od tej lodowej, robiła dużo większy szum i władze zlekceważyły wpływ oblodzenia na aerodynamikę samolotu. Dopiero jak, jakiś czas później, rozbił się z powodu oblodzenia, samolot Hocker i zginęły 24 osoby, to wtedy zajęto sie problemem oblodzeń.

    Piszesz, że prowadzenie śledztwa podejrzane jest. Gdybym był nikczemny, silny i kogoś nie lubił (jak Ruscy nas np.) to bym mu grał na nosie i robiłbym to co Ruscy. Ale będąc mądrym i chcąc mieć problem z głowy pozwoliłbym oszołomom zabrać ten cały szrot do Polski, aby mieć święty spokój.
    Ale z tej całej zabawy wynika, że to ruskie nielubienie Polaków od rozsądku silniejsze jest.

    A Ty eMMa jeśli jesteś pewna/y, że do Ciebie coś dociera, to napisz, a nie mędrkuj.
    eMMa 17.04.2012 godz. 10:10
    I o to właśnie igo. mi chodziło... Rychu się naoglądał NG i nic do niego nie dociera...
    igo. 14.04.2012 godz. 19:19
    I owszem ciekawe. Sam jednak przyznasz ze to co zrobiono ze śledztwem w Przypadku "tutki" Prezydenta Lecha Kaczyńskiego to mocno podejrzane jest.
    Rychu 14.04.2012 godz. 18:32
    Zacznij oglądać od poniedzialku "Katastrofy w przestworzach". O 20tej. National Geographic. Pogadamy potem.
    igo. 14.04.2012 godz. 17:12
    Rychu! Tu 154 nie uderzył w pionową ścianę przy prędkości 300 km/h tylko "lądował" przy tej prędkości na łąkę z opadaniem wynoszącym 12m/s. Prawdopodobnie samolot tuż przed upadkiem zaczął się wznosić tak więc prędkość opadania powinna być równa zeru. W takim momencie po proporcjonalnym zmniejszeniu masy samolotu do masy odkurzacza ( 50m do 50cm czyli 1:100) otrzymamy półmetrowy odkurzacz na wysokości 24 cm nad dywanem. Zrzuć sobie taki odkurzacz z wysokości 24 cm nawet na beton - nic się nie stanie. Zrób to ponownie nadając urządzeniu na tej samej wysokości prędkość zmniejszona w tej samej proporcji czyli 0, 83m/s - też nic, zakładając najprościej jak tylko można że będzie opadał 9,81m/s (przyciąganie ziemskie). Przeleci jeszcze nad dywanem może z 0,5 metra.
    Oczywiście działania na modelu to co innego niż to co się dzieje w naturze, ale nie znajdziesz nigdzie porównywalnej katastrofy do tej ze Smoleńska.
    Rychu 14.04.2012 godz. 09:17
    Spróbuj igo rzucić ten odkurzacz z szybkością 300km/, to zobaczysz jak się rozleci.
    Szkoda, że strzygąc (pewnie owieczki) nie masz czasu i nie oglądałeś cyklu "Katastrofa w przestworzach" na National Geographic. Pokazano kilkadziesiąt katastrof razem z przyczynami. Nie pisałbyś wtedy bzdur.
    Nawet głupie ptaki potrafiły uziemić samolot. Rusza teraz, chyba nowa seria od poniedziałku o 20tej. Polecam.
    A najdłuższe śledztwo w sprawie dwóch katastrof B 737 trwało chyba 10 lat.
    Tak, że w tej katastrofie uwinęli się dość szybko, bo przyczyny były dość jasne.(zobacz mój wpis z 11go o tym jakie zasady stosują piloci Alaski)
    igo. 14.04.2012 godz. 02:47
    Oglądam w necie foty katastrofy. Dziwna sprawa. Ważący 55 ton samolot, długości prawie 50 metrów, przy upadku z 24 metrów (podobno zachaczając przy okazji o jakąś 16 metrową brzozę) rozbryzguje się na tysiące części nie mieszczące się na polu o powierzchni jednego hektara. To tak jakby zrzucić z wysokości 40 cm odkurzacz na dywan i oczekiwać że rozleci się po całym dywanie, co do śrubki. Raczej niewykonalne to jest.
    Rychu 11.04.2012 godz. 09:26
    eMMa... nie czytasz uważnie. Głównie oglądam Discovery i National Geografic.A wiadomości oglądam i na Jedynce, w TVN i innych.
    Czy myślisz, że w wiadomościach w TVN można tak manewrowac kamerą, iż staropolskie, ułańskie czuwaj można zamienić na:pięć piw proszę??? Albo czy można zrobić taką sklejkę, że cytowane przeze mnie słowa prezesa brzmiały inaczej? Te poniższe cytaty powtarzały zresztą przez cały wieczór wszystkie stacje (info trochę mniej).
    Mam Cyfrę, kablówkę i uwielbiam porównywać relacje. Np. TVP info z Superstacją. Bajka. Nie jestem jednostronnym oszołomem.
    Tak, że wyluzuj i napij się melissy.
    Wyborcza mnie brzydzi.
    eMMa 11.04.2012 godz. 07:49
    Rychu, jak Ty oglądasz TVN, to trudno się dziwić, że masz takie, a nie inne poglądy. Pewnie jeszcze do tego Wyborcza do śniadanka i życie, jak w Madrycie?! Żal mi Cię...
    Rychu 11.04.2012 godz. 00:49
    Przed dwoma minutami, TVN 24 (Fakty po Faktach) powtórzyło po raz nie wiem który słowa prezesa, że "zginęli zdradzeni o świcie".
    Tia... 10 kwietnia świt zaczyna się ok. 5,30. Przynajmniej w oklicach Kalisza. U Ruskich chyba jeszcze wcześniej.
    Ale O.K.Zabrzmiało efektownie.
    Drugi cytat: "Haniebnym było oddanie śledztwa w obce ręce".
    Od kilku miesięcy oglądam na National Geografic cykl programów pt: "Katastrofa w przestworzach" i "Tajemnice czarnych skrzynek".
    Pokazano już dziesiątki katastrof i to takich w których zginęło ponad 500 osób czy przedstawiciele rządu USA (Jugosławia).
    Zawsze w tych katastrofach śledztwa prowadził kraj na którego terenie nastąpiła katastrofa. Owszem dany kraj mógł zaprosić przedstawicieli (co czasem było czynione) kraju (lub linii) do którego należał samolot lub producenta samolotu, jeśli były problemy techniczne. W tym przypadku samolot był Ruski, katastrofa w Rosji, a niechęć Ruskich do prezydenta tysiąclecia znana.
    Szkoda, że prezes nie ogląda TV. A zwłaszcza NGH. Nie rzucałby wtedy takich tekstów.
    Aha. Dwa tyg temu był program Piloci Alaski. Otóż durni Amerykańscy piloci, latający małymi Cessnami!!! nad Alaską, NIE PODEJMUJĄ PRÓB LĄDOWANIA, gdy widoczność jest mniejsza niż 1500 m.!!!!!
    Ta informacja, to tak na marginesie, ale daje do myślenia.
    Rychu 11.04.2012 godz. 00:11
    Cały wieczór spędziłem przed TV oglądając te obchody. Byłoby co napisać, ale po cenzorckich wycinkach boję się i widzę, że w pewnych tematach powinienem pysk na kłódkę trzymać..
    Cieszy mnie jednak fakt, że ten tak ważny - dla niektórych - dziś temat, budzi tak małe zainteresowanie w Wielkopolsce. A przynajmniej wśród sluchaczy radia tego.
    Ale kto oglądał dziś wejście prezesa (w TVN24) na mównicę na Krakowskim Przedmieściu (ok 20.43 chyba), zauważył pewnie, że prezes powitał zebranych gestem, który wielu Polakom bardzo źle się kojarzy. Było to: pięć piw proszę.
    Potem zreflektowawszy się robił to dwoma rękoma. Czułem się zniesmaczony.
    bednarzu... nie jedź tak na jurka. Będąc na zlocie (zamierzonym przypadkiem) Radiomaryjnych w Kaliszu, dostałem w łapy, od szczupłego gościa z wąsikiem, cały zestaw (4 sztuki chyba).
    Są tam jeszcze lepsze perełki. Sam wklepałem chyba jedną. Znajomy politolog był zachwycony językiem, formą i treścią poezji tejże.
    Mam nadzieję, że tym razem nie naraziłem się. Wszak opis obrazów widzianych w ogólnopolskiej TV nie łamie netykiety.
    bednarz 10.04.2012 godz. 23:25
    trzeba nie mieć piątej klepki i w dodatku być z tego faktu bardzo zadowolonym, żeby wypisywać takie bzdurne wierszyki w cudzym imieniu
    a moze ułożysz parę koślawych fraszek o zmarłych ze swojej najbliższej rodziny?

    jurek 10.04.2012 godz. 18:08
    ojciec Tadeusz dal nam ten pienkny wiersz i prosil abysmy przekazali go dalej. Musimy pamientac i walczyc.
    Wódz nasz
    Rocznica minęła. Już czas
    wyruszyć w bój Jarosławie.
    Pokonać zdrajców, zaprzańców,
    w glorii zwycięskiej i sławie.

    Tyś piękny, mądry, odważny,
    prawy, waleczny jak trzeba.
    Orzeł i lew w jednym ciele.
    Masz Wodzu poparcie Nieba.

    Niechaj Cię wielki Antoni
    niezłomny zdrady tropiciel
    wspiera i będzie przy Tobie,
    boś Prawej Polski zbawiciel.

    Walcz ramię w ramię z Antonim,
    nie szczędź krwi, potu ni trudu,
    my z Tobą Wielki Rycerzu,
    Obrońco polskiego ludu.

    Pomrzemy na tym Przedmieściu.
    Tu pomnik Lecha stać musi!
    On poległ zdradziecko zabity
    w dzikiej i pogańskiej Rusi.

    Tę Zbrodnię ohydną pomścim!
    Spisek Putina i Tuska.
    Prowadź nas Wodzu wspaniały!
    Z Tobą pójdziemy bić Ruska.
    Toruń 11.04.2011