- To był dziecięcy żart, za który wychowawczyni już słono zapłaciła - takie są komentarze po wtorkowym zdarzeniu w Brzezinach w powiecie kaliskim. Przedszkolanka i woźna, która towarzyszyła jej podczas spaceru otrzymały nagany dyscyplinarne. Policja postawiła im zarzut nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale rodzice, którzy złożyli wnioski o ściganie - wycofali się z oskarżeń. - Rodziny dzieci zgłosiły się do prokuratury i wycofały wniosek o ściganie - mówi Prokurator Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Paweł Szymanowski.
Nie oznacza to, jednak, ze sprawa jest zakończona. - Ostatecznie zgodę na wycofanie tych wniosków wyda prokurator po analizie stopnia szkodliwości czynu - dodał Szymanowski. Rodzice tłumaczyli, że ich decyzja jest spowodowana ogromnym szumem wokół sprawy. Wychowawczyni i opiekunka grupy zgubiły na spacerze trójkę czterolatków. Dzieci niepostrzeżenie odeszły od reszty maluchów i wyszły na pobocze drogi. Błąkające się przy szosie dzieci zauważył przejeżdżający tamtędy kierowca i to on powiadomił policję.