Czy patrzymy z niepokojem na to co dzieje się w Europie i na świecie? A może już teraz odczuwamy we własnych kieszeniach i domowych budżetach, że robi się biedniej i trudniej? Słuchamy kolejnych doniesień o podwyżkach cen wody, śmieci, biletów komunikacji miejskiej, przejazdach na autostradzie, o zmniejszających się ulgach podatkowych na dzieci, na internet. Na szczęście spadły ceny gazu, będą wydłużone urlopy macierzyńskie - są więc także dobre informacje. Jakie są Państwa nastroje, jakie oczekiwania związane z sytuacją gospodarczą? Co niepokoi, a co jednak napawa optymizmem? Jakie mają Państwo plany na ten rok? Czy będziemy zaciskać pasa i oszczędzać? Jeszcze dokładniej oglądać każdą złotówkę przed jej wydaniem?
O nastroje społeczne w pierwszych dniach 2013 roku zapytaliśmy poznańskiego socjologa profesora Ryszara Cichockiego. Jego zdaniem nie są one takie jednoznaczne. Jeśli chodzi o optymizm jesteśmy podzieleni. 25 procent optymistów, czyli tych co sobie dobrze radzą. 15-20 procent tych, co mają ambicje i nie wiedzą jak je zrealizować. Czy to znaczy, że ponad połowa z nas patrzy w przyszłość z niepokojem, bo martwi się o pracę i rosnące koszty życia? Jak się okazuje, nie brakuje wśród nas optymistów. O prognozę dla polskiej gospodarki zapytaliśmy nestora leszczyńskich przedsiębiorców Jerzego Rymwida. Jego zdaniem, to co się dzieje w Polsce, jest zupełnie normalne. Kryzys "czyści rynek" ze słabych i sprawia, że zaczynamy być realistami. Poza tym nie z takimi sytuacjami Polacy sobie radzili. O to, czy czeka nas prawdziwe załamanie gospodarcze zapytaliśmy ekonomistkę Dorotę Zgaińską-Stroińską z Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Nie jesteśmy samotną wyspą. Wielkopolska gospodarka zależy od niemieckiego rynku. Nasze firmy eksportują do Niemiec swoje produkty. Prognozy dla Niemiec są tak zróżnicowane, że przewidywanie co się stanie u naszych zachodnich sąsiadów jest jak wróżenie z fusów. Na początku grudnia Bundesbank ogłosił, że w 2013 roku niemiecki wzrost gospodarczy nie wyniesie 1,6 procent, a tylko 0,7 procent. Ale w każdej złej wiadomości przewrotnie jest też trochę dobrej. Jak zacząć reagować już teraz, żeby nie dopuścić do załamania we własnej firmie? Czy kryzys sprawia, że w głowach przedsiębiorców i pracowników rodzą się nowe rozwiązania, nowe pomysły, a to oznacza rozwój dla firmy?
Tkwi w nas niepokój związany z obawą czy kryzys dotknie nas mocniej niż dotąd. Może nie warto się martwić na zapas? A skoro istnieje powiedzenie, że "jak trwoga to do Boga" to posłuchajmy co sądzi o patrzeniu w przyszłość, benedyktyn z Lubinia, ojciec Maksymilian Nawara. Jego zdaniem nie należy patrzeć w przyszłość nerwowo, ale trzeba robić plany i mieć zdrowe podejście do nich, co znaczy, że nie wszystko da się zrealizować.
Czy boimy się kryzysu w 2013? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.