Pod koniec października na poznańskim odcinku rzeki wypłynęły setki śniętych ryb. "Do wody dostała się transflutryna" - mówi powiatowy lekarz weterynarii Ireneusz Sobiak. To substancja, którą używa się do zwalczania much czy karaluchów. W próbach stwierdzono środek w dużych ilościach - ponad sto razy większych niż dawka śmiertelna dla ryb.
Powiatowy lekarz weterynarii dostał wyniki badań z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. Specjaliści przebadali próbki trzech padłych ryb. Cały czas trwa policyjne śledztwo w tej sprawie i postępowanie administracyjne prowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Z naszych informacji wynika, że w kręgu podejrzeń są cztery firmy, m.in. producent środków owadobójczych.
Teraz policja porówna wynika badań z Puław ze wcześniej zabezpieczonymi próbkami padłych ryb. W sprawie wypowie się też biegły. Od jego opinii opinii będą zależały kolejne działania śledczych.
Jacek Butlewski/mk/int