Zmuszali też dziewczynę do wyłączenia telefonu, żeby nie można jej było namierzyć. Wczoraj przesłuchano dwie osoby, jeszcze wczoraj prokuratura złożyła wniosek o tymczasowy areszt dla 17-latka i dorosłej kobiety - mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Podejrzany (17-latek) przyznał się do stawianych zarzutów, złożył obszerne wyjaśnienia. Podejrzana (39-latka) częściowo przyznała się do stawianych zarzutów. Według naszych ustaleń wiodącą rolę odgrywała kobieta. Ona pewne czynności przedsięwzięła, do pewnych czynności namawiała. Według jej wyjaśnień powodem, dla którego tak się stało, dla którego ta dziewczynka została porwana, a potem obchodzono się z nią w ten sposób była chęć ukarania za to, że rzekomo pokrzywdzona nazwała podejrzaną w sposób wulgarny
- mówi Łukasz Wawrzyniak.
Prokurator potwierdza doniesienia Radia Poznań, że pierwotną przyczyną całego zdarzenia był rzekomy dług pokrzywdzonej wobec córki 39-latki za zniszczony e-papieros. Chodziło o 20 zł.
Oprawcami było też troje nieletnich, którzy zostali przez sąd umieszczeni w schronisku dla nieletnich. Spędzą tam 3 miesiące. Będą odpowiadać przed sądem dla nieletnich.