Sprawy dotyczą działalności Grzegorza Nawrockiego, który od 2019 roku był zatrudniony w szpitalu na stanowiskach administracyjnych. Pięć lat później odszedł ze szpitala na własną prośbę. Do tego czasu łączył swoje stanowisko z zajmowaną do dziś funkcją prezesa Fundacji Szpitala w Wolicy. Zdaniem autorów zawiadomień, mogło to doprowadzić do konfliktu interesów.
W minionym roku do nadzorującego placówkę urzędu marszałkowskiego wpłynęły dwa takie listy. W ostatnich dniach kolejne zawiadomienie trafiło do przewodniczącego komisji rewizyjnej sejmiku, Filipa Żelaznego (z Prawa i Sprawiedliwości).
Ten szpital ma permanentną stratę finansową. Patrząc na te zarzuty, ten kontekst musi być brany pod uwagę
- uważa Żelazny.
Odpowiedzialna za zdrowie, wicemarszałek województwa Katarzyna Kretkowska (Lewica) podkreśliła, że po otrzymaniu zawiadomień, już w zeszłym roku wykonano kontrole, które wykazały „jedynie formalne nieprawidłowości”. Dodała jednak, że listy mogą świadczyć o personalnych konfliktach.
Takie się odnosi wrażenie po tych kontrolach. One naprawdę nic takiego znaczącego nie wskazują
- mówi Kretkowska.
Zarzutom zawartym w listach stanowczo zaprzecza również dyrektor szpitala w Wolicy. Podkreśla, że insynuacje „nie pokrywają się z faktami”.
W piątek poprosiliśmy również o zajęcie stanowiska przez wspomnianego prezesa fundacji. Do tej pory nie odpowiedział na nasze pytania.