Kierownik poniósł karę za to co robiła księgowa. Gabriela M. wpłacała do banku, na firmowe konto, tylko część powierzonych jej pieniędzy. Resztę brała do swojej kieszeni. Trwało to prawie siedem lat. W końcu jedna z kontroli zleconych przez wójta wykazała brak pieniędzy. Proces trwał kilka lat. Kierownikowi wymierzono jedną z najniższych kar. Jego działanie uznano za nieumyślne. Sąd stwierdził, że Andrzej K. padł ofiarą księgowej, której ufał. Mimo to na oskarżonym ciążył obowiązek nadzoru nad pieniędzmi Zakładu. Księgowa podczas procesu zachorowała i jej uczestnictwo w rozprawie zostało zawieszone. Jej sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania.