Najpierw w tej sprawie śledztwo umorzono, teraz - po publikacjach Głosu Wielkopolskiego - akta trafiły do apelacji i śledztwo zostanie wznowione. "Trzeba ustalić szczegóły przebiegu porodu. Musimy zbadać, czy ksiądz miał świadomość, że kobieta znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Dlaczego uznał, że nie ma potrzeby wzywania pomocy medycznej" - poinformowała prokuratura.
Do dramatu doszło w jednej z poznańskich parafii. Młoda dziewczyna urodziła dziecko księdza. Mężczyzna wezwał karetkę dopiero wtedy, gdy stwierdził, że noworodek już nie żyje. Podczas przesłuchań kapłan nie ukrywał, że nie chce dziecka. O płód nie dbała również matka, która tylko raz, na początku ciąży, poszła z wizytą do ginekologa. Jeśli prokuratura tym razem dopatrzy się znamion przestępstwa, za nieudzielenie pomocy rodzącej kobiecie księdzu będzie grozić do trzech lat więzienia. Kuria twierdzi, że to wewnętrzna sprawa kościoła, a karą dla duchownego miało być przeniesienie z miejscowej parafii do klasztoru pod Ostrowem Wielkopolskim.