Konin.mam prawo wiedzieć.pl
Śmierć ponad 40-tniego mężczyzny koło przychodni "Zdrowie" w Trzemesznie w zeszłym roku zbulwersowała mieszkańców. Świadkowie widzieli, że odmówiono mu pomocy, bo nie był ubezpieczony. Lekarze wybiegli dopiero do niego dopiero wtedy, gdy upadł pod płotem koło przychodni. Wezwano karetkę, ale na pomoc było już jednak za późno.
Po roku Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie sprawę umorzyła. Jak wyjaśnia Radosław Krawczyk, zastępca prokuratora rejonowego w Gnieźnie - wpływ na to miały wyniki opinii sądowo-medycznej z Zakładu Medycyny Sadowej w Białymstoku, które wskazywały na pewne nieprawidłowości w zachowaniu personelu medycznego, jednak według biegłych żadne zewnętrzne objawy zachowania mężczyzny nie wskazywały na potrzebę pilnej interwencji lekarskiej.
- Zgon, który nastąpił z przyczyn sercowych był niemożliwy do przewidzenia w momencie kiedy ta osoba pojawiła się w przychodni - uznali biegli. Decyzja prokuratury jest nieprawomocna i rodzina zmarłego może się od niej odwołać. Lekarze z przychodni w Trzemesznie konsekwentnie od początku sprawy odmawiają komentarzy w tej sprawie.
NFZ uznał, że lekarz i pielęgniarka zawinili i ukarał przychodnię w Trzemesznie - o czym więcej tutaj.