W ćwiczeniach chodziło przede wszystkim o sprawdzenie współpracy różnych służb. Najpierw był pożar i ewakuacja budynku. Później okazało się, że ogień ktoś podłożył.
Rozpoczęła się ewakuacja uwięzionych i pościg za podpalaczem. Scenariusz przewidywał też, że podpalacz miał towarzysza, który zaczął uciekać samochodem. W trakcie ucieczki samochód sprawcy uderzył w drzewo i stanął w płomieniach.
Pożar udało się opanować. W koszarach lądował śmigłowiec ratowniczy. Wszystko działo się błyskawicznie.
Tak duże ćwiczenia wojsko stara się organizować każdego roku, mniejsze są organizowane częściej. Dzięki nim służbom będzie łatwiej opanować sytuację w czasie prawdziwego alarmu.