Prymas pomaga rodzinie z Syrii
Oświadczenie w tej sprawie wydał klub radnych PiS, odpowiedział na nie marszałek.
Spór zaczął się od pytania, czy na obchodach 98-mej rocznicy zostanie odczytany tak zwany apel smoleński. Od tego była uzależniona obecność wojska. Marszałek apelu wspominającego i powstańców wielkopolskich i ofiary katastrofy smoleńskiej nie chce, dlatego wojska też nie będzie. W oświadczeniu marszałek Woźniak napisał, że to trudna decyzja, ale obchody rocznicy wybuchu Powstania muszą być apolityczne i regionalne.
I to właśnie słowo "regionalne" oburzyło radnych PiS. Szef klubu PiS w sejmiku Dariusz Szymczak mówi, że dla "bieżącej walki politycznej marszałek deprecjonuje znaczenie Powstania". - Najlepiej zamknijmy się w Wielkopolsce - dodaje Szymczak i mówi, że w przypadku Powstania Warszawskiego i Powstań Śląskich byłoby niedopuszczalne mówić o nich jako o regionalnych zrywach.
Na oświadczenie radnych PiS szybko odpowiedział marszałek. Marek Woźniak z PO napisał: "Klub Radnych PiS w rozpaczliwej obronie apelu smoleńskiego bardzo się zaplątał. Sformułowania "święto regionalne" użyłem po to, by nikt nie wątpił,że to dla naszego regiony najważniejsze święto, którego nie damy sobie odebrać przez administrację rządową. Marszałek uważa również, że to on - jako przedstawiciel wielkopolskiego samorządu - jest gospodarzem uroczystości i rządzący w kraju PiS nie powinien ingerować w obchody 98. rocznicy powstania.
Spór trwa, a to jak dokładnie będzie wyglądać 27 grudnia w Poznaniu, jeszcze nie wiadomo.