Od podwykonawcy, któremu sprzątanie zlecił Uniwersytet, domagają się pieniędzy, a od uczelni wsparcia. Sprzątaczki mają żal do Uniwersytetu, że jedynym kryterium wyboru podwykonawców była niska cena. Rektor Bronisław Marciniak porozmawiał z pracownikami i przyjął od nich apel z prośbą o pomoc i zapowiedział staranne rozpatrzenie sprawy.
Problem dotyczy 20 pracowników firmy FMD. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że formalnie są zatrudnieni przez podwykonawcę z siedzibą w Londynie. "Uniwersytet mi nie zapłacił ani złotówki" - tłumaczy właściciel firmy, Marcin Działowski.
"Usługi były tak nierzetelne, że musieliśmy zrezygnować ze współpracy z firmą. Uniwersytet chce jednak pomóc poszkodowanym kobietom; możliwe że porad udzielą im studenci prawa" - mówi rzecznik UAM Dominika Narożna.
Kto ma rację i kto zalegał z płatnościami ustali więc prawdopodobnie sąd. Dopiero wtedy sprzątaczki mogą liczyć na wypłatę zaległych pensji.