Za odwołaniem starosty głosowało sześciu radnych, przeciw odwołaniu - dziewięciu, wstrzymał się - jeden. W kuluarach mówiło się, że batalia o głosy przed sesją była intensywna. Z rachunku wynika, że jeden z radnych koalicji zagłosował jak opozycja. Dość nieoczekiwanie adwokatem starosty z PO stał się radny PiS Tomasz Klaczyński, podpisany pod wnioskiem o odwołanie Piotra Ruty.
Klaczyński na sesji oznajmił, że z pracy w śremskiej komunalce zwolnił się sam, bez nacisków i zapowiedział, że w głosowaniu się wstrzyma, bo ma wątpliwości, czy jest sens odwoływać starostę w czasie przekształcania szpitala. Komunalka wnioskowała do radnych o opinię w sprawie zwolnienia Klaczyńskiego z pracy, ale uchwałę wycofano, skoro radny sam z pracy zrezygnował.
Przed sesją opozycja grzmiała, że rządząca w mieście i powiecie Platforma szantażuje Klaczyńskiego. Radny PiS zapowiedział, że poza oświadczeniem na sesji w tej sprawie nic więcej nie powie.