Tak twierdzi Marian Chara - właściciel konkurencyjnej spółki, która również została wezwana na miejsce. - To kłamstwo. Są to pomówienia godzące w dobre imię strażaków - mówi kapitan Jarosław Zamelczyk, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Tomyślu.
- Dziwię się oburzeniu strażaków z Nowego Tomyśla. Nie mówiłem, że był tam pity alkohol. Mówiłem, że były tam rozdawane trunki, ale nie że ktoś pił - mówi z kolei właściciel poznańskiej auto-pomocy, Marian Chara.
Strażacy od początku zaprzeczają, że ktokolwiek proponował im przyjęcie butelek wódki. Sprawę wyjaśnia prokuratura w Nowym Tomyślu.