NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Strażnicy mają swoje fotoradary

Publikacja: 11.09.2013 g.10:38  Aktualizacja: 11.09.2013 g.10:39
Poznań
Przez tydzień prawie 250 zdjęć z fotoradarów wysłali do kierowców poznańscy strażnicy miejscy. Od początku września mierzą prędkość w okolicach szkół.
straż miejska Poznań - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    "Urządzenia rozstawiamy w różnych punktach, w sześciu najniebezpieczniejszych miejscach, między innymi przy ulicy Zamenhofa" - mówi rzecznik prasowy poznańskiej straży miejskiej, Przemysław Piwecki...

    I właśnie do kierowcy z ulicy Zamenchofa należy niechlubny rekord wrześniowej akcji. Kilka dni temu fotoradar zrobił zdjęcie samochodu, który jechał tamtędy prawie 130 kilometrów na godzinę przy ograniczeniu do 50.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 2
    BK 11.09.2013 godz. 14:25
    Gratuluje ! Dzięki fotoradarom, a raczej dzięki Strażnikom, którzy obsługują te urządzenia, W poznaniu znikły dzikie wysypiska, dozorcy sprzątają przed swoimi posesjami, kostka na deptaku nie jest już uwalona wszędobylskim żarciem, mieszkańcy sprzątają po sobie i swoich pupilach, a przede wszystkim czują się bezpiecznie !!! Hwała Wam !
    author 11.09.2013 godz. 11:53
    Czy radary mają zamontowane kasy fiskalne?

    Moi drodzy, fotoradary nie służą do poprawy bezpieczeństwa. Fotoradary są maszynkami do zarabiania pieniędzy.
    Nawet ten wspomniany samochód, który jechał 130km/h nie spowodował żadnego wypadku (ktoś powie, że mógł - oczywiście, że mógł, oczywiście że nie powinien tyle jechać).
    Kierowcy, piesi i rowerzyści czekają na realne działania dotyczące poprawy bezpieczeństwa. A takie realne działania, to po pierwsze większy nacisk na szkolenie. Obecnie znajomość przepisów jest sprawdzana tylko u kierowców. Podobny egzamin teoretyczny powinni zdawać także rowerzyści. Natomiast w szkołach już podstawowych powinien być przedmiot, na którym ocenie podlegała by ocenie znajomość przepisów ruchu drogowego.
    Po drugie należy lobbować za kilkoma zmianami przepisów rzeczywiście poprawiających bezpieczeństwo, chociażby za tym, żeby rowerzyści nie byli zmuszani do jazdy ruchliwą drogą, tylko mogli legalnie jechać chodnikiem, przy absolutnym pierwszeństwie dla pieszych i ograniczeniu prędkości. Oraz obowiązkowemu zmniejszeniu prędkości rowerzystów do 10km/h przy wjeżdżaniu na przejazd dla rowerów (bo to, że rowerzysta ma pierwszeństwo na takim przejeździe, nie ulega wątpliwości, jednak musi mieć szansę być zauważonym przez kierowcę - a większość przejazdów dla rowerów jest słabo widoczna).
    Po wtóre - absolutny zakaz jazdy po ulicy, gdy równolegle jest poprowadzona droga rowerowa bądź pas pieszo-rowerowy (i to musi być egzekwowane).
    Ponadto działaniami mającymi na uwadze poprawę bezpieczeństwa niewątpliwie jest odpowiednia korekta czasów sygnalizacji świetlnej, by zarówno piesi, jak i rowerzyści czy też kierowcy nie czekali minutami na zmianę cyklu świateł, albo by jadąc z przepisową prędkością na wprost nie musieli się zatrzymywać na czerwonym (nic tak nie dyscyplinuje kierowców jazdy, jak takie zsynchronizowanie świateł zmuszające do płynnej jazdy bez zbędnego zatrzymywania się).
    Poza tym stan techniczny pojazdów, których statystyczny wiek w naszym kraju jest coraz większy. Droga hamowania zimą na letnich oponach, lekko łysych z 50km/h może wynieść ponad 100m, a na dobrych zimówkach w samochodzie z systemami wspomagającymi hamowanie z 80km/h wyniesie np. 60m. Ale w myśl przepisów to ten bezpieczniejszy samochód przekroczył prędkość, a nie auto w wątpliwym stanie technicznym.
    Na prawdę - są poważniejsze wykroczenia, niż przekraczanie prędkości.