W Ostrowie Wielkopolskim wybuchający fajerwerk zranił dotkliwie 8-letniego chłopca, który z obrażeniami twarzy znalazł się w szpitalu. W Poznaniu na Łazarzu mieszkańcy w sylwestrową noc znów podpalili tapczan. Policja o pomoc poprosiła strażaków.
Do tragicznego pożaru doszło w poniedziałek po południu w Słupcy. Ogień wybuchł w domku jednorodzinnym. Po wejściu do środka strażacy znaleźli 65-letnią kobietę. Poszkodowana już nie żyła. Przyczyny pożaru ustala policja, ale na pewno nie miał on związku z odpalaniem petard.
Strażacy interweniowali w regionie około 40 razy, nie było jednak większego pożaru. Również policja nie odnotowała w województwie niebezpiecznych zdarzeń na drogach. W sylwestrową noc spokoju nie mieli strażacy z Piły. Osiem razy wyjeżdżali do palących się śmietników, a po północy do dwóch zdarzeń na ulicach miasta. Na Alei Niepodległości kierowca uderzył w latarnię, a na Alei Powstańców Wielkopolskich inny kierujący wypadł ze znajdującego się tam ronda i wjechał w plot. Spokojniej było w sąsiednich powiatach. Jedynie strażacy ze Złotowa raz, tuż przed północą wyjechali, aby ugasić palący się śmietnik. Także policjanci mieli nieco pracy - byli rozjemcami i godzili strony w kilku awanturach rodzinnych i kłótniach na ulicach.
To była pracowita noc taksówkarzy, kelnerów, kucharzy, barmanów, didżejów, wodzirejów i wielu artystów. Trwa jeszcze wielkie sprzątanie, bo na razie ulice, chodniki i place w wielu miastach przypominają pobojowisko - leży mnóstwo butelek, potłuczonego szkła i resztek po fajerwerkach i innych śmieci. Kiedy ludzie wracali do domów z imprez sylwestrowych, dla ekip sprzątających rozpoczęła się pracowita noc i poranek.
W Poznaniu ruszyli do pracy około godz. 4. Na pierwszy ogień nie poszedł plac Wolności, ale przylegające do niego ulice. Priorytetem było oczyszczenie jezdni. Ekipy sprzątające wywiozły z placu ponad sto worków z potłuczonymi butelkami, puszkami i resztkami petard. Wokół placu jest trochę uszkodzeń, np. urwane zostały łańcuchy żeliwnego ogrodzenia przy Empiku.