Według prokuratury Waldemar M. celowo zwolnił z pracy ludzi, którzy stanęli na czele nowo założonej zakładowej Solidarności. Prokurator żąda grzywny. Obrona dowodzi, że zwalniając kierowców Waldemar M. nie wiedział o założeniu związku zawodowego w firmie, zwalniał zaś dlatego, że wcześniej wybuchł konflikt z kierowcami. Jeden z nich sparaliżował nawet zakład alarmem bombowym, za co już przez sąd został ukarany.
Obrońca Waldemar Zapadka zarzucił Solidarności spreparowanie uchwały o ochronie stosunku pracy zwolnionych kierowców. "Być może to jest właśnie kryminalnym wątkiem tej sprawy" - powiedział adwokat. Oskarżony M. poprosił o uniewinnienie i o to, żeby sąd nie przestraszył się nacisku związków zawodowych. Sąd odroczył ogłoszenie wyroku z uwagi na złożoność sprawy.