W przypadku Poznania oznacza to, że inwestycja warta 400 milionów złotych powstałaby z pieniędzy prywatnego inwestora. Województwo płaciłoby później za wynajmowanie obiektu około 30 milionów rocznie. Spłata tego kredytu trwałaby ok 25 lat. W sumie kosztowałoby to samorząd od 900 milionów do 1,2 mld złotych. Opozycja uważa, że można to zrobić dużo taniej. Z drugiej strony województwo nie może już zaciągać więcej kredytów, bo wskaźnik zadłużenia i tak jest wysoki. Za czyje pieniądze więc zbudować szpital dziecięcy? Koncepcji zarządu broni wicemarszałek województwa Mateusz Klemenski.
Tymczasem na ostatniej komisji budżetowej nastąpił przełom. Wcześniej opozycja, czyli radni PiS i SLD, którzy wcześniej odrzucili możliwość debatowania o inwestycji, m.in. ze względu na brak dyskusji na temat koncepcji finansowania tej inwestycji, doprowadzili do wznowienia rozmów na temat samej koncepcji.
Według Zbigniewa Czerwińskiego z Prawa i Sprawiedliwości szpital w mniejszej wersji - czyli sam szpital dziecięcy - może kosztować dużo mniej - bo około 300 mln złotych sama inwestycja i około 100 mln - odsetki od pożyczek. A więc razem 400. W wersji zarządu nowy szpital powinien być "Szpitalem Matki i Dziecka" a więc pediatria plus ginekologia. Według lewicy mniejszy szpital będzie lepszy.
Przekonany do koncepcji budowy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego jest marszałek województwa Marek Woźniak. Jego zdaniem to jedyny sposób, by placówka w końcu powstała. W budżecie pieniędzy na to nie ma. Unia Europejska, jeśli da pieniądze, to maksymalnie 25 procent kosztów budowy. Jak marszałek podchodzi o koncepcji opozycji?
Jakie możliwości otworzy nowy szpital? Co ta inwestycja oznaczałaby dla Wielkopolan? Czy powinien to być tylko szpital dziecięcy - czy też ginekologiczno-położniczy? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.
Gościem programu "W środku dnia" był prof. Jacek Profaska, dyrektor Szpitala Dziecięcego.