"Wajchy" wracają w wielkim stylu?
Dyrekcja szpitala ma nadzieję, że szybko uda się wyjaśnić okoliczności śmierci chłopca. Jednocześnie podkreśla, że na tym etapie postępowania przypisywanie winy szpitalowi jest nieuprawnione. W oświadczeniu znalazły się także dotychczasowe ustalenia wewnętrznej kontroli.
Wiadomo, że w piątek rano w Izbie Przyjęć pojawiła się prawdopodobnie matka chłopca. Była bez dziecka. Z oświadczenia kobiety nie wynikało, że stan chłopca jest naglący. Kobieta usłyszała od pielęgniarki, że powinna skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego.
W przychodni - jak czytamy w oświadczeniu - chłopiec został gruntownie zbadany. Lekarz przepisał leki i odesłał go do domu.
Po tym - jak prokuratura ujawniła, że na nagraniach z monitoringu - widać, że w szpitalu razem z matką w piątek rano był także chłopiec i jego ojciec - dyrekcja placówki także potwierdza ten fakt. Dyrektor napisał w oświadczeniu, że na nagraniach z innych części szpitala - widać, że kobieta, która zgłosiła się do Izby Przyjęć, była z inną osobą i dzieckiem.