Koszmar zaczął się na początku lipca, a policję zawiadomiono 17. Mieszkańcy poskarżyli się, że 45-latek zakłócał mszy święte, załatwiał potrzebę fizjologiczną w rejonie kościoła, używał słów wulgarnych, groził podpaleniem oraz dobijał się do drzwi zakrystii.
Został zatrzymany tego samego dnia wieczorem. Okazało się, że ma na koncie także uszkodzenie dwóch par drzwi od świetlicy wiejskiej. Prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego we Wrześni z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztu. Sąd się przychylił i aresztował 45-latka na kolejne 3 miesiące. Wieś na razie odetchnęła.