Siedmioletni chłopiec, który wraz z rodziną zbierał słodycze, wbiegł nagle na jezdnię zza zaparkowanego samochodu i został potrącony przez przejeżdżającego seata
- relacjonuje podkom. Piotr Szczepaniak.
Na miejsce natychmiast zadysponowano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownikom udało się przywrócić czynności życiowe dziecka. Jednak mimo intensywnej pomocy medycznej, chłopiec zmarł późnym wieczorem w szpitalu.
Zarówno opiekunka, jak i kierująca samochodem były trzeźwe. Policja pod nadzorem prokuratora ustala dokładne okoliczności zdarzenia.