23 kwietnia 2024 roku 29-latek wsiadł do autobusu do Polski. Według świadków, miał widoczne obrażenia: sińce i podbite oko. Wcześniej podawał różne powody tych urazów: od upadku z łóżka, przez wypadek na rowerze, aż po pobicie.
Pod Berlinem miał się przesiąść do innego busa. Wysiadł, zostawiając plecak z dokumentami, czapkę, bluzę oraz pieniądze. Potem był widziany w miejscowym supermarkecie. Pracownica, zaniepokojona jego stanem, wezwała karetkę, jednak mężczyzna odmówił hospitalizacji i poszedł w kierunku lasu. Jeszcze tego samego dnia dzwonił do znajomych, informując, że jest w lesie i się boi. Rozmowa była chaotyczna, a telefon przestał działać nad ranem.
Ciało mężczyzny znaleziono w rejonie, w którym widziano go po raz ostatni - informuje komenda powiatowa policji w Gnieźnie. Niemiecka policja po zakończonym śledztwie nie dopatrzyła się udziału osób trzecich.
Sprawa została oficjalnie zamknięta.