Marsz smoleński w Poznaniu
- Do wypadku doszło, kiedy dzieci bawiły się na hamaku - powiedział Radiu Merkury aspirant sztabowy Wojciech Wybraniec, z dolnośląskiej policji. Dziesięcioro dzieci było pod opieką dwóch opiekunek.
Trwa śledztwo w sprawie tragicznego wypadku. Dorośli świadkowie zdarzenia zostali już przesłuchani przez dolnośląską policję. Ta ostatnia zwleka jednak z przesłuchaniem dzieci, które jak się dowiedzieliśmy są w traumie po tragedii, jaka spotkała ich koleżankę. Zdaniem Wojciecha Wybrańca - dla dobra dzieci mogą być one przesłuchane nawet za kilka dni. Trwa ustalanie czy hamak, na którym bawiła się dziewczynka, był odpowiednio zainstalowany.
- To był wielki szok. Kiedy się o tym dowiedziałem, nie potrafiłem racjonalnie myśleć - tak dyrektor Domu Dziecka nr 3 w Poznaniu, Artur Nawrot, mówi o tragicznej śmierci swojej podopiecznej. We wtorek ma też zapaść decyzja w sprawie daty i miejsca pogrzebu dziewczynki.