Dopiero jedna czwarta domków jednorodzinnych w Poznaniu i okolicach ma pojemnik na odpady zielone
Założyli nawet stowarzyszenie „Zielone Radzyny” i monitorują każdy etap działań inwestora. We wsi wywiesili plakaty, które mają ostrzegać przed skutkami przemysłowego chowu drobiu.
Sprawa kurników w Radzynach ciągnie się od 6 lat. I wcale nie dlatego, że Zielone Radzyny są w blokowaniu inwestycji skuteczniejsze od innych stowarzyszeń. Tylko jedno odwołanie utknęło np. w Samorządowym Kolegium Odwoławczym na półtora roku!
Obecnie inwestor złożył wniosek do gminy o tzw. „warunki zabudowy”. Odpowiedzi spodziewa w połowie kwietnia. Jeśli będzie pozytywna – otworzy mu możliwość ubiegania się w starostwie o pozwolenie na budowę. A protestujący już zapowiadają, że jeśli nie uda się zablokować inwestycji – będą skarżyć gminę o utratę wartości swoich domów.
Kiedy mówimy o podobnych przypadkach to zwykle jest tak, że protestujący chętnie wypowiadają się w mediach, a inwestor – na ogół człowiek „z zewnątrz” - jest nieuchwytny. W Radzynach natomiast obie strony wypowiadają się równie chętnie. Może dlatego, że inwestor jest miejscowym gospodarzem?
Tak czy inaczej Paweł Przekop nie tylko nie uciekał przed naszym reporterem, ale zaprosił go na miejsce przyszłej inwestycji. Racji obu stron wysłuchał Andrzej Ciborski.