NA ANTENIE: ROSOL/RANKO UKULELE
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Turyści w Poznaniu - tylko na chwilkę!

Publikacja: 06.06.2011 g.12:20  Aktualizacja: 06.06.2011 g.12:56
Poznań
Za nami akcja "Poznań za pół ceny", czyli weekend, w czasie którego 150 różnych instytucji obniżyło ceny o 50%. Zainteresowanie było olbrzymie. Przed nami jednak całe wakacje. Ze statystyk przeprowadzanych w 2009 i 2010 roku wynika, że turyści zwiedzają Poznań błyskawicznie i po kilku godzinach wyjeżdżają. Często zwiedzają stolicę Wielkopolski "po drodze". Nie śpią w hotelach, nie jedzą obiadów - zatem nie zostawiają tutaj swoich pieniędzy. Dlaczego?
Ratusz poznański - elewacja - Radio Merkury
/ Fot. (Radio Merkury)

Spis treści:

    Czy Poznań wykorzystuje swój potencjał turystyczny? Dr Armin Mikos von Rohrscheidt, przewodnik po Poznaniu, sprawdził ile czasu spędzają turyści w stolicy Wielkopolski i co ich zniechęca do dłuższych pobytów. Na jak długo przyjeżdża do Poznania przeciętny turysta?

    Urzędnicy z jednej strony zgadzają się z tym, co mówią przewodnicy, ale z drugiej strony nie mają sobie nic do zarzucenia. Borys Fromberg, zastępca dyrektora Biura Promocji Miasta, mówi, że Poznań jest atrakcyjnym miastem do zwiedzania i... jednak przyciąga turystów. Sławomir Hinc, zastępca prezydenta Poznania, dodaje, że w mieście dzieje się dużo i to interesuje turystów.

    Zajrzyjmy do Zamku Cesarskiego w Poznaniu. Czy zwykły turysta może tam bez problemu wejść? Czy oferta Zamku może przyciągnąć turystów? Mówi o tym Maciej Szymoniak przewodnik po zamku. Dlaczego jednak nie można tak po prostu zwiedzać zamku? Wyjaśnia to Joanna Przygońska z CK ZAMEK.

    Przewodnicy mają różne pomysły jak ożywić miasto. Jak mówią brakuje m.in. punktu widokowego, darmowych, publicznych toalet. W mieście jest bałagan, a turystów odstraszają żebracy. Rozkłady jazdy na przystankach są tylko w języku polskim, a nasze muzea - zdaniem przewodników - mają słabą ofertę. Muzeum Instrumentów Muzycznych nazywają Muzeum Milczącym. Koziołki na wieży ratusza trykają się nadal tylko o godz. 12, a planowano że będą to robić trzy razy dziennie. Zwiedzanie cennych poznańskich fortów, "w tygodniu" nie jest praktycznie możliwe. (więcej o fortach - kliknij) Armin Mikos von Rohrscheidt, uważa, że miasto powinno wpisać Ostrów Tumski i Stare Miasto na listę UNESCO.

    W miniony weekend turyści i poznaniacy masowo korzystali z akcji "Poznań za pół ceny". Co chcą pokazać organizatorzy tej akcji? Co chcą zyskać? Mówi o tym Jan Mazurczak, dyrektor Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej.

    Dlaczego turystom wystarczają trzy godziny na zwiedzanie Poznaniu? Czym Państwo by ich zainteresowali, co mogłoby ich skłonić, żeby pozostali tu nie tylko na kilka godzin, ale na dzień, dwa lub trzy dni? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 8
    grodziska pyra 09.06.2011 godz. 15:03
    Mam dużo kontaktów zawodowych z Niemcami i wiem, że niewielu z nich kojarzy Poznań czy nawet Posen. Natomiast Wroclaw, Kraków to zupełnie co innego. Wkrótce będzie autostrada do Berlina. Jak władze Poznania i Wielkoposlki maja zamiar wykorzystać ten fakt do przyciagnięcia turystów z Niemiec. Wiem jedno, będzie ich sporo latem 2012 r., ale to akurat nie zasługa urzędników odpowiedzialnych za promocję miasta i regionu.
    marych 07.06.2011 godz. 08:59
    My prawie zapomnisliśmy już nawet naszą gwarę, którą rzekomo tak się szczycimy? Gwara to nie trzy słówka sprzedane na kubku na Starym Rynku, a żywy język, który należy kultywować. Dlaczego nie uczymy gwary w szkołach, tak jak Kaszubi uczą dzieci swojego języka? Nie trzeba tu wiele, w końcu to nie chiński!
    marych 07.06.2011 godz. 08:55
    Nie upadabniajmy się na siłę do Wrocławia czy Warszawy. Te biedne ludy, złożone z ludzi z różnych stron, chciałyby mieć własną, długą i wyrazistą tradycję, jak nasza. Londyn jest niezwykły bo niepowtarzalny, to jego siła. Paryż podobnie, czy Dublin, ale Berlin to już miszmasz, nie ma ducha, jak Monachium. Poznań może być polskim Monachium. Ale tam szanuje się tradycję, my chcemy być Bangkokiem. Spójrzymy bliżej, np. na polskich Górali, biedny lud, który pieniądze robi na tradycji itd.itp. Kiedy zrozumiemy, że nasza siła to nasza tradycją?
    marych 07.06.2011 godz. 08:50
    Największym kapitałem Wlkp.są jej TRADYCJA, KULTURA, HISTORIA, MENTALNOŚĆ, GWARA I ARCHITEKTURA! Jeśli wykorzystamy odpowienio ten potencjał, to Japończycy jadąc do Bawarii zawsze zatrzymają się w Wielkopolsce. Dlaczego nikt tego nie rozumie i oprócz dbałości o odtworzenie pięknej architektury historycznej (to rzeczywiście fenomen), na innych polach nie robimy nic. Jesteśmy jednym z nielicznych jeszcze tradycyjnych ludów Europy (obok np. Tyrolczyków), ale ślepo ciągnąc ku mentalnej nowoczesności, tracimy to, co powinno być naszą dumą.
    Leszek 06.06.2011 godz. 14:42
    Poznaniowi brakuje dwóch rzeczy, które przyciągają turystów: nietuzinkowych atrakcji (zabytków, obiektów rozrywki lub rekreacji) i miłego klimatu. Ciesze się, gdy mogę wpaść choć na chwile do Wrocławia, Torunia, Sopotu lub Krakowa, a ostatnio nawet do Bydgoszczy (coraz piękniejsze okolice Kanału Bydgoskiego i Brdy), a nie lubię wpadać do Łodzi, Warszawy lub Białegostoku. Wrocław zafundował sobie super fontanny, my mamy marne sikotko nad Maltą - nędzną kopię fontanny tryskające z jeziora w Genewie. Owszem, mamy piękny Stary Rynek, ratusz, wspaniałą Farę, udany Stary Browar, ale reszta śródmieścia jest pełna brzydoty.Narożnik Piekar i Św. Marcina - horror, pustka przed Teatrem Polskim, brzydota okolic skrzyżowania Małych Garbar i Garbar, brzydki Plac Wiosny Ludów, zapuszczone brzegi Warty. Kultura? 17-go czerwca przyjeżdżają do mnie goście z Niemiec i prosili, aby w sobotę 18-tego zabrać ich do jakiegoś przybytku kultury. NIE MA GDZIE! Teatr Wielki - nieczynny, w Auli UAM - pustka, w Blue Note - cisza, teatry dramatyczne odpadają ze względu na język. Pozostaje jakiś koncert promenadowy w Parku Sołackim lub w parku Wilsona. Nigdzie w Polsce nie ma nowoczesnego, pełnego różnych urządzeń lunaparku. W końcu gdzieś powstanie, obawiam się, że nie w Poznaniu. A może trzeba się pogodzić z tym, że Poznań nigdy nie będzie szczególnie atrakcyjny dla turystów, tak jak mało kto zagląda do Hanoweru, Manchesteru lub Ostrawy. Jednego jestem pewien - Zamek Przemysła nie podniesie atrakcyjności Poznania nawet o jeden punkt. Punt widokowy? Dobrze, że go nie ma. Obraz Poznania widziany z góry jest jeszcze gorszy niż obraz widziany z parteru. Z zamkniętego od paru lat tarasu widokowego Col. Altum Uniwersytetu Ekonomicznego widać było przede wszystkim morze pokrytych czarną papą dachów i zapyziałe podwórka. Śródmieście Poznania nie ma nic z elegancji, to nie jest salon wielkiego miasta.
    wojtek 06.06.2011 godz. 12:38
    turystów interesują miasta "z duchem"
    są w Europie setki dużych miast i w każdym jest asfalt, samochody, biurowce, centra handlowe, kamienice, parki, fontanny, stadion, opera.... skupmy się na tym, co nas wyróżnia.

    dotychczasowe kampanie są kierowane do 2 grup: potencjalnych inwestorów i potencjalnych mieszkańców - te drugie sa nawet bardzo fajne.
    Zenuś - poznaniak 06.06.2011 godz. 12:31
    Jeżeli nie "uruchomi się" do zwiedzania fortów, Cytadeli - z jakąś podziemną trasą turystyczną (to jest możliwe!!!!), zwiedzania Zamku (należałoby jednak przyznać, że zamek MIAŁ BYĆ rezydencją Adolfa - do czego Zamek nie chce się przyznawać, bo boi się tego jak diabeł święconej wody), a do tego nie umożliwi się całotygodniowego dostępu do Muzeum Broni Pancernej w CSWL to wzrostu turystyki w Poznaniu nie będzie. 3 godziny wystarczają na zwiedzenie Ostrowa Tumskiego, Starego Rynku i Fary. Nic innego się nie zwiedza, bo nie ma czasu. To musiałoby być co innego niż w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Moskwie czy Londynie. Zatem niekoniecznie jakiś kościół czy inne wykopalisko. To musiałoby być coś, czego inni nie mają? Cooooo? No chyba Cytadela i forty?
    Hanna 06.06.2011 godz. 12:30
    A co stałoby się, gdyby koziołki uruchomić po raz drugi ok. 16 , 17...Z wycieczką szkolną trudno tam zdążyć, a i ludzi więcej popoludniu. W Krakowie hejnał jest co godzinę i to nie elektroniczny...