Operacja w Centrum Leczenia Oparzeń w Szczecinie trwała ponad 4 godziny. Według lekarzy, czy ręce będą sprawne, okaże się w ciągu dwóch tygodni. Chłopiec miał poparzone około 30-u procent ciała. "Ręce wymagały najszybszego działania" - mówi prowadzący zabieg dr Tadeusz Sokala.
Lekarze przeszczepili też skórę na udach chłopca. Pobrali ją z niepoparzonych miejsc na nogach. "Chłopiec przyjechał do nas w bardzo ciężkim stanie" - mówi dr Tadeusz Sokala. -Mieliśmy wątpliwości czy palce chłopca będą żywe, a teraz już wiem, że będą. Naszym zadaniem jest teraz wyleczenie skóry na tkankach miękkich, a później usprawnienie palców - podkreśla chirurg.
Następny zabieg za tydzień. W pożarze, który wybuchł w poniedziałek w Dusznikach pod Poznaniem, zginęło dwóch braci 7-latka. Z płonącego budynku ojciec wyniósł półtoraroczną dziewczynkę. O własnych siłach wydostała się 11-latka.
Maciej Kluczka/mk