Zwołanie debaty krytykują europosłowie PiS, ale - oficjalnie - także PO i PSL.
Parlament Europejski ma wysłuchać stanowiska Komisji Europejskiej, która monitoruje ewentualne zagrożenia demokracji. Europosłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz w rozmowie z Radiem Merkury ocenia, że samo zorganizowanie debaty nie jest korzystne dla Polski. I zapewnia, że politycy PO nie inicjowali jej. Przeciwnie - dążyli do jej opóźnienia. Pierwotnie debata miała się odbyć jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.
Kilka miesięcy temu podobna debata dotyczyła sytuacji na Węgrzech. Według Kozłowskiej-Rajewicz to właśnie przykład tego kraju sprawił, że Parlament Europejski dążył do zorganizowania spotkania poświęconego Polsce. Obiegowa opinia na temat sytuacji po wyborach jest negatywna. Choć w ocenie europosłanki reakcje Europy są częściowo przesadzone, ale są spowodowane strachem przed powtórką sytuacji na Węgrzech. - To także dlatego, że zmiany w Polsce są prowadzone bardzo dynamiczne. Na Węgrzech trwały one kilka lat, u nas to się dzieje w ciągu kilku tygodni. Niektóre unijne reakcje są przesadzone, więc debata będzie polegała trochę na studzeniu tych nastrojów - mówi.
Debata poświęcona Polsce ma się odbyć 19 stycznia w Strasburgu.
Agnieszka Gulczyńska/mk/int