Kobieta sama znalazła w internecie ofertę firmy inwestycyjnej. "Skontaktował się z nią rzekomy konsultant, który podał kobiecie hasła i loginy do systemu" - mówi oficer prasowy policji z Wągrowca Dominik Zieliński.
Po zalogowaniu zadzwonił do niej inny mężczyzna. Ten posługiwał się już łamaną polszczyzną z wyraźnie wschodnim akcentem. Wytłumaczył, że w ciągu najbliższych 14 dni należy wpłacać pieniądze na odpowiednie konta, aby te pracowały i przynosiły zyski. Pokrzywdzona wpłacała pieniądze zgodnie z otrzymywanymi instrukcjami, w końcu zaciągnęła również dwie pożyczki gotówkowe w dwóch różnych bankach, aby z uzyskanych środków zrobić następne przelewy na wskazane konta, ostatecznie straciła łącznie 270 tys. zł
- przekazuje Zieliński.
Policja przestrzega przed powierzaniem swoich pieniędzy podejrzanym instytucjom znalezionym w Internecie.