Płonęły cztery hektary ścierniska
Na razie nikomu nic się nie stało, ludzie chętnie robią im zdjęcia, ale Straż Miejska rozpoczęła już działania.
- Jak na razie nie próbowały nikomu zrobić krzywdy, w momencie kiedy rozpoczęliśmy akcję, wiedzieliśmy, że na terenie miasta jest locha z trzema młodymi, locha z pięcioma młodymi i odyniec. Wynajęliśmy firmę, która wyłapuje takie zwierzęta i to nam się udało zrobić. Złapał pięć młodych, a później lochę z trzema młodymi. Czyli łącznie zostało odłowionych już i wypuszczonych w lesie dziewięć zwierzaków – mówi komendant pilskiej Straży Miejskiej Wojciech Nosek.
Niestety w mieście pozostało jeszcze kilka zwierząt. Straż apeluje do mieszkańców, by się do nich nie zbliżać, tylko od razu zadzwonić pod numer alarmowy.
Według specjalistów dziki przychodzą do miasta na zaproszenie samych mieszkańców. Otwarty śmietnik i niezabezpieczone resztki jedzenia to łatwe pożywienie, z którego zwierzę chętnie skorzysta.