Antoni Macierewicz przekonywał, że w sprawie smoleńskiej tragedii sprzed 14 miesięcy, wiele zrobiono aby o niej zapomnieć. - Nie mogę powiedzieć na pewno, że była to awaria czy zamach, ale mogę powiedzieć, że nie był to błąd pilota, bo doszło do tego 15 metrów nad pasem lotniska - relacjonował ustalenia zespołu partii, który zajmuje się wyjaśnieniem tragedii.
Według Macierewicza samolot rozbił się nie dlatego, że uderzył w ziemię, ale uderzył w ziemię, bo 15 metrów nad lotniskiem doszło do zablokowania wszystkich systemów sterujących, co wykazało badanie dysku w Red Mount w USA. Niestety parlamentarzysta nie wyjaśnił o jaki dysk chodziło i jaki ośrodek badawczy wymieniony dysk badał. Powtarzał, że śledztwo w tej sprawie na szkodę Polski zostało oddane od początku Rosji. - Kłamstwo zastąpiło fakty - komentował oficjalne doniesienia rządu. To nie było spotkanie przedwyborcze zapewniał towarzyszący mu gnieźnieński poseł Zbigniew Dolata. - Ludzie są ciekawi spotkań z osobami, które pełnią ważne funkcje w Sejmie stąd zaproszenie do Gniezna - dodał.