Pod tym względem sytuacja jest dramatyczna - mówi Leszek Szabłowski, pełnomocnik prezydenta Leszna do spraw uchodźców.
Tych miejsc, gdzie lokowaliśmy uchodźców, kwater, już nie mamy. Apelujemy, ale wiemy też, że ta tkanka miejska nie jest z gumy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że prędzej czy później staniemy pod ścianą, i jesteśmy właśnie pod nią. Próbujemy relokować uchodźców do innych miejscowości, także tych pobliskich. Pojawiają się także oferty z zagranicy np. Holandii, Francji czy Wielkiej Brytanii. Ale uchodźcy nie bardzo chcą z nich korzystać, z relokacji zagranicznych. Im jest w Lesznie dobrze, mają stąd w miarę blisko do granicy, do swoich domów, o ile jeszcze są
- mówi Szabłowski.
W Lesznie schronienie znalazło już ponad 4 tys. uciekinierów wojennych z Ukrainy.