Ponad taflę lodu wychylają się tylko zadaszenie kabiny i okna statku. Dookoła widać lód pokrywający akwen. Łódź zatonęła obok umocnień brzegu, w zatoczce w starym porcie na poznańskich Garbarach. W sezonie działa tutaj przystań dla małych jachtów czy motorówek.
Rzecznik prasowy wielkopolskich strażaków mł. asp. Marcin Halasz przekazał Radiu Poznań, że służby interweniowały na miejscu na zgłoszenie właściciela już w zeszłym tygodniu.
Łódź z nieznanych przyczyn zaczęła nabierać wody. W akcji brali też udział właściciele galaru poznańskiego, ponieważ istniało ryzyko, że tonąca łódź, która opiera się o kolejne statki, może zatopić także ich łódź.
Na lód weszli ratownicy, którzy potwierdzili, że nikogo tam nie ma i nie doszło do wycieku paliwa ani żadnej innej substancji. Strażacy nie mają jednak możliwości podniesienia łodzi, która najpewniej zostanie w tym miejscu do odwilży.