16-letni Sebastian na początku lipca zachorował na rzadką odmianę nowotworu mózgu. - W przeciągu trzech dni cały jego świat się zawalił, były bóle głowy i wymioty. Nowotwór zaburza pracę serca, wzrok, słuch - mówi jego mama Wioletta Kaszak. Po operacji lekarze nie dawali mu szans że się wybudzi. Jednak udało się m.in. dzięki temu, że jego koledzy pisali do niego kartki, listy, nagrali nawet piosenkę. - Był po tym wzruszony, nawet się popłakał i usiłował pokazać nawet gest "wiktoria", czyli zwycięstwo, a to znak że ciągle walczy - mówi Pani Wioletta.
Pieniądze, które zbiera młodzież, są potrzebne m.in dla rodziny chłopaka, bo matka ma także inne dzieci, które musi utrzymać, a codzienne dojazdy do Poznania są bardzo kosztowne. Rodzina myśli też o tym, co będzie mu potrzebna jak Sebastian wróci ze szpitala. Potrzebne będzie łóżko przeciwodleżynowe, pieluchy. - Ludzie też przynoszą mi nawet jedzenie, to dla nas bardzo ważne - dodaje matka.