O powodach protestu mówił w porannym programie Merkurego "Z jakiej racji" wiceprezes Krajowej Rady Izby Lekarsko-Weterynaryjnej Andrzej Moskal. - Obniżenie stawki spowodowało przelanie się czary goryczy. Jeżeli najpierw znacząco obniża się stawki na świadectwa zdrowia, które są wpisane w program zwalczania chorób finansowanych przez Unię Europejską, a potem znosi się te świadectwa, to powstaje niebezpieczeństwo, że nie będzie właściwej identyfikacji zwierząt - mówił.
Obniżenie stawek dotyczy ok. 480 weterynarzy w Wielkopolsce. Lekarze podkreślają, że zależy im na bezpieczeństwie konsumentów. Mają świadomość, że ich akcja może odbić się na polskiej gospodarce, dlatego każdej chwili są gotowi przystąpić do rozmów z ministrem rolnictwa, aby zakończyć protest. Jednak, jak podkreślił Andrzej Moskal, weterynarzy oburza m. in. brak konsultacji ministra przed podejmowaniem decyzji o nowych stawkach, a także osłabianie skuteczności inspekcji weterynaryjnej, która wg lekarzy - nie powinna być zależna od ministerstwa rolnictwa.