Prawie 20-metrowa choinka z bombkami i światełkami stała na Rynku od kilku dni. W piątek po południu po jednym z silniejszych podmuchów wiatru złamała się u podstawy niczym zapałka. - Cieszmy się, że nikomu nic się nie stało - komentował zastępca prezydenta Rafał Spachacz.
Natychmiast pracownicy zieleni miejskiej rozpoczęli przecinanie długiego pnia i wywożenie drzewka z placu. Będzie nowe, lepiej umocowane zapewnia Spachacz. - To oczywiste, że uroczystego zapalenia lampek nie będzie, ale czynne jest już lodowisko - dodał zastępca prezydenta. Na razie jednak nie ma wielu chętnych na korzystanie z łyżew. Jazdę utrudnia silny wiatr i siekący po twarzach zmarznięty śnieg.