Ofert pracy przybywa, a pracodawcy mają problem ze znalezieniem rąk do pracy. Sytuację ratują pracownicy z Ukrainy.
Urzędnicy - dzięki unijnym pieniądzom - próbują też zmniejszyć bezrobocie wśród osób młodych (do 30. roku życia). Teraz co drugi bezrobotny to właśnie młody człowiek z podstawowym lub średnim wykształceniem. Wielkopolska dostała 600 milionów złotych unijnego wsparcia na wprowadzenie tych osób na rynek pracy. Na takie wsparcie od nowego roku będą też mogły liczyć wracający z emigracji zarobkowej z zagranicy.
Czteroprocentowa stopa bezrobocia nie oznacza, że we wszystkich częściach naszego regionu jest tak dobrze. - Zdecydowany prym wiedzie Poznań. Tu jest poniżej dwóch procent już od wielu miesięcy. Natomiast są miejsca, np. subregion koniński, gdzie ta stopa bezrobocia wynosi powyżej 10 procent - mówi wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Michał Stuligrosz.
W tych powiatach, gdzie bezrobocie jest niskie, problem mają pracodawcy. - W niektórych branżach jest drastyczny brak rąk do pracy z określonymi kwalifikacjami. Zaczyna to stanowić problem w realizacji szeregu inwestycji. Potrzeba też dobrych rzemieślników - wymienia wicemarszałek województwa Wojciech Jankowiak.
Sytuację ratują obcokrajowcy, których w tym roku przyjechało do Wielkopolski już prawie 140 tysięcy. Ale cudzoziemcy często traktują Polskę jako przystanek w drodze na zachód. Dlatego urzędnicy apelują do pracodawców.
- Zachęcamy firmy, które zatrudniają cudzoziemców, głównie Ukraińców, by stwarzały im takie warunki, aby Wielkopolska była konkurencyjna - dodaje Stuligrosz.