NA ANTENIE: Klasyka na bis
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Wielkopolski orzeł doleciał do Czech

Publikacja: 14.12.2014 g.16:30  Aktualizacja: 15.12.2014 g.23:18
Poznań
Orzeł wylądował w Czechach. Dwuletni, pochodzący z wielkopolskich lasów orzeł bielik był widziany na czeskich Morawach. Jako dowód Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu otrzymał zdjęcia tego majestatycznego ptaka podczas polowania.
orzeł bielik
/ Fot.

Spis treści:

    Pochodzenie bielika zidentyfikowano po obrączce. Jego rodzinne gniazdo  znajduje się w podpoznańskiej Puszczy Zielonce. To cieszy doktora  Tadeusza Mizerę, który obrączkował tego orła. "Radosna informacja, która daje pozytywnego kopa do dalszych badań" -  mówi naukowiec Uniwersytetu Przyrodniczego. Ptak wybrał sobie doskonałe tereny łowieckie, lasy otoczone trzema  dużymi stawami rybnymi. Lecąc w stronę Moravskiego Krumlova pokonał  blisko 700 kilometrów.

    "Dolatują do Holandii, do północnych Włoch" - dodaje dr Mizera. W Wielkopolsce żyje około 100 par bielików. Chcąc obejrzeć te królewskie  ptaki w naturze, czasem wystarczy wybrać się na Wartę. "Jak wyjdziemy sobie na spacer nad Wartę, nawet w okolicy Mostu Rocha,  to każdy może zobaczyć Bieliki. Zwłaszcza zimą, kiedy skupiają się nad  rzekami" - podpowiada Tadeusz Mizera.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 2
    cz'ytacz 15.12.2014 godz. 09:09
    PS Ucząc się pisać teksty stwierdziłem że to nie jest pierwsza klasa lecz MNIEJ NIŻ ZERO.
    Więc Poz-ostaje prosić o skład i korektę ... .PleaZe!.Szanowna Redakcjo Radiowa!
    cz'ytacz 15.12.2014 godz. 09:02
    A JA wreszcie po trzydziestu latach dowiedziałem się dzięki internetowi, że przyszło mi znaleźć w łęgach zimą jastrzębia który nazywał się Krótkoszpon Gadożer. - Był biedny gdyż myślał o gwiazdce a mnie wziął za dobrego Gwiazdora. Zamiast reagować ucieczką i odlotem, to chodził między drzewami szukając pożywienia w głębokim śniegu. Wziąłem go na rękę idąc z nim przez ruchliwą drogę zaniosłem do domu .Lecz niestety
    nawet po ogrzaniu i pokojowej atmosferze oraz nakarmieniu... Nie wykazywał ochoty i prób do wrócenia na łono natury. W trakcie jego pobytu, próbowałem poszukać kontaktu aby Go zabrali sobie (w siną dal...) Lecz w rachuby nie wchodzili okoliczni "garbarze". Cokolwiek przypomnę że w tamtych czasach nie było telefonów jedynie BIBLIOTECE PUBLICZNEJ można było zlokalizować że to był PTAK DRAPIEŻNY (a nie kura)